Prezydent przejdzie do historii jako “grabarz wolnych wyborów”

 

Idzie nowa, silna, wymarzona Polska. Nowy kodeks wyborczy, według projektu PiS, wchodzi w życie – wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, mogą pełnić swoje funkcje tylko dwa razy. 

Pod koniec grudnia 2017 r. Senat opowiedział się za nowelizacją Kodeksu Wyborczego autorstwa PiS. Zaproponowano poprawki, które umożliwią głosowanie korespondencyjne. Zdaniem Kidawy-Błońskiej, nowela Kodeksu Wyborczego może być sprzeczna z Konstytucją. 

– Prezydent Andrzej Duda przechodzi do historii jako grabarz konstytucji, niezależnego wymiaru sprawiedliwości w Polsce, a dziś jako grabarz wolnych wyborów – powiedział poseł Mariusz Witczak z PO. Prezydent podpisał we wtorek, 16 stycznia 2018, nowelizację Kodeksu Wyborczego. 

Senat za nowelą Kodeksu Wyborczego… 

Wiceszef kancelarii prezydenckiej Andrzej Mucha, uzasadniając decyzję prezydenta, mówił we wtorek, że nowela zawiera “bardzo wiele rozwiązań popieranych” przez Andrzeja Dudę, które – w jego ocenie – wprowadzają, m.in. mechanizmy prospołeczne, proobywatelskie, które zwiększają transparentność, jeżeli chodzi o działanie jednostek organów samorządu terytorialnego”. 

Całkiem innego zdania jest poseł Platformy Mariusz Witczak. – Jarosław Kaczyński przechodzi do historii jako człowiek, który zmusił prezydenta do podpisania wszystkiego, a tym samym prezydent przechodzi do historii, jako grabarz konstytucji, niezależnego wymiaru sprawiedliwości w Polsce, a dziś jako grabarz wolnych wyborów – powiedział polityk.  

Według niego, nowela Kodeksu Wyborczego jest “niezwykle szkodliwa”, gdyż “de facto upartyjnia proces wyborczy, także nadzór i organizowanie wyborów w Polsce, oddając go Prawu i Sprawiedliwości”. – (Szef MSWiA – red.) Joachim Brudziński, razem z (swym zastępcą) Pawłem Szefernakerem stają się de facto szefami Krajowego Biura Wyborczego – dodał Witczak.  

Zbyt “duży, poważny krok wstecz” – uznał te przepisy nowelizacji, które ograniczają możliwość głosowania korespondencyjnego, przez co nie są korzystne dla seniorów, czy osób przebywających za granicą.  

“Stało się coś tragicznego” 

– I wreszcie – ta ustawa wprowadza całą armię urzędniczych PiS-owskich komisarzy, którzy mają pilnować procesu wyborczego – dodał poseł Platformy. – Stało się dzisiaj coś niezwykle tragicznego, jeżeli chodzi o funkcjonowanie demokracji w Polsce, bo po zamachu na Sąd Najwyższy, tym uzupełnieniem jest atak na instytucję wolnych wyborów – uznał Mariusz Witczak.  

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska z PO oceniła zaś, że nowela Kodeksu Wyborczego może być sprzeczna z Konstytucją RP.  

– Pan prezydent bierze na siebie odpowiedzialność także za to, jak będą wyglądały, jak będą przeprowadzone, wybory w Polsce. Szkoda, że nie słuchał opinii samorządowców, że nie słuchał opinii wielu osób, które mówią, że ta ustawa także ma znamiona niezgodności z Konstytucją – powiedziała dziennikarzom wicemarszałek w Sejmie.  

Nowela wprowadza – jak wcześniej zalecał prezes PiS – dwukadencyjność wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast, która będzie liczona od wyborów samorządowych w 2018 roku. Kadencja władz samorządowych będzie – na mocy ustawy – wydłużona, z obecnych czterech, do pięciu lat.  

Zmiany w wyborze członków PKW 

Podpisane przez Andrzeja Dudę zmiany w Kodeksie Wyborczym ograniczają też głosowanie w jednomandatowych okręgach wyborczych. Zgodnie z nowelą ustawy, JOW-y będą obowiązywać tylko w gminach do 20 tysięcy mieszkańców. Dotychczas ordynacja większościowa dotyczyła wszystkich gmin, z wyjątkiem miast, na prawach powiatu.  

Nowelizacja, według projektu PiS, zmienia także tryb wyboru członków Państwowej Komisji Wyborczej (PKW). Mocą ustawy, kadencja obecnej PKW wygaśnie po wyborach parlamentarnych w 2019 r., a nową ma tworzyć 7 członków powołanych przez Sejm i po jednym wskazanym przez Trybunał Konstytucyjny i Naczelny Sąd Administracyjny.  

Dotychczas w skład Państwowej Komisji Wyborczej wchodziło 9 sędziów – po trzech delegowanych do niej przez Trybunał Konstytucyjny, Naczelny Sąd Administracyjny i Sąd Najwyższy.  

Ustawa PiS-owska przyznaje też szefowi MSWiA, prawo zgłaszania kandydatów na komisarzy wyborczych oraz kandydatów na szefa Krajowego Biura Wyborczego. Pozostawia głosowanie korespondencyjne, ale tylko dla osób niepełnosprawnych.
Źródło: polsatnews.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – prezydent Duda podpisuje ustawę. Foto: newsweek.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Minister Ziobro chwyta już w garść Sąd Najwyższy i KRS

 

W związku z ustawą przygotowaną przez prezydenta RP i przyjętą przez parlament oraz podpisaną przez prezydenta Andrzeja Dudę, o Sądzie Najwyższym i KRS, obradowało Zgromadzenie Ogólne Sędziów (ZOS) Sądu Najwyższego (SN). 

Ustawy o SN, KRS i ustroju sądów, sprzeczne z Konstytucją 

“Bezprawne i bezzasadne usunięcie z urzędu blisko połowy doświadczonych sędziów Sądu Najwyższego, w żadnej mierze nie usprawni funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości” – głosi uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sędziów (ZOS) Sądu Najwyższego (SN). 

Według sędziów, ustawy reformujące sądownictwo przygotowano, “z naruszeniem podstawowych reguł tworzenia prawa i bez należytych konsultacji, z lekceważeniem opinii naukowych”. 

W grudniu 2017 roku (22-12-2017 godz. 13:59) I prezes SN Małgorzata Gersdorf powiedziała: “Dla burzycieli państwa prawnego nie ma usprawiedliwienia. Tak postępuje okupant”. 

Sędziowie podjęli uchwałę we wtorek 16 stycznia 2018 roku. W posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego brało udział 75 z 81 sędziów Sądu Najwyższego. Za przyjęciem uchwały głosowało 69 sędziów, przeciwko opowiedziało się 3 sędziów, a 3 wstrzymało się od głosu. 

Według sędziów, trzy ustawy: o SN, Krajowej Radzie Sądownictwa i ustroju sądów powszechnych, “są w wielu postanowieniach sprzeczne z normami obowiązującej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i łamią zasady trójpodziału władz, niezależności sądów, niezawisłości sędziów oraz ich nieusuwalności” – przyjęto w uchwale. 

“Nie usprawnią funkcjonowania wymiaru…” 

Podpisana przez prezydenta ustawa o SN przewiduje skrócenie 6-letniej kadencji I Prezes Sądu Najwyższego. Jak podkreślają sędziowie, “kadencja I Prezes nie może być skrócona ustawą zwykłą”. Według nowej prezydenckiej ustawy, nastąpi skrócenie wieku wejścia sędziów SN w stan spoczynku, z 70 do 65 lat. 

Zgromadzenie Ogólne podkreśla w swojej uchwale, że “bezprawne oraz bezzasadne” jest usunięcie z urzędu, “blisko połowy doświadczonych sędziów Sądu Najwyższego”. “W żadnej mierze nie usprawni (to – red.) funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości” – argumentują sędziowie. 

“Szkalowanie sędziów godzi w…” 

Jak podkreślają sędziowie, “demonstracyjne okazywanie lekceważenia i szkalowanie sędziów, przez najwyższych przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej, godzi w autorytet Państwa Polskiego, którego częścią jest wymiar sprawiedliwości”. 

Jednocześnie sędziowie SN wyrazili uznanie “wszystkim sędziom, osobom i instytucjom, które słowem i czynem poparły działania, zmierzające do zachowania niezależności polskich sądów i niezawisłości sędziów”.  

Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN zaapelowało również o “uszanowanie decyzji każdego sędziego, który według nowej ustawy o Sądzie Najwyższym zostaje zmuszony do podjęcia decyzji o dalszym pozostaniu na stanowisku, przejściu w stan spoczynku albo ubieganiu się o zgodę władzy wykonawczej na przedłużenie wykonywania sprawowanego urzędu”.  

Dwie ustawy prezydenckie 

Nowelizacja ustawy o KRS i nowa ustawa o SN, przygotowane z inicjatywy prezydenta Andrzeja Dudy, Sejm uchwalił 8 grudnia 2017 roku. 15 grudnia przyjął je bez poprawek Senat. Prezydent Andrzej Duda podpisał obie ustawy 20 grudnia. 2 stycznia 2018 opublikowano je w Dzienniku Ustaw.  

Ustawa o Sądzie Najwyższym wprowadza, m.in. możliwość składania do SN skarg nadzwyczajnych, na prawomocne wyroki polskich sądów, w tym z ostatnich 20 lat.  

Sąd Najwyższy będzie miał dwie nowe izby: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarną, z udziałem ławników wybieranych przez Senat. Ta druga będzie prowadziła postępowania dyscyplinarne wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Źródło: polsatnews.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Ustawa o Sądzie Najwyższym uchwalona. Foto: wiadomosci.dziennik.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Były minister zdrowia chce wrócić do zawodu

 

Ktoś zauważył, że czasem trzeba upaść nisko, by wzbić się wysoko. To nie ironia wobec ministrów – oni wiedzą, co ich w każdej chwili może czekać.  

Po rekonstrukcji rządu dokonanej podobno przez premiera Mateusza Morawieckiego, 9 stycznia 2018, spadli z urzędu najbardziej nielubiani nawet przez środowiska prawicowe, ministrowie: Macierewicz, Szyszko, Waszczykowski, Radziwiłł.  

Były minister zdrowia Konstanty Radziwiłł powiedział, 12 stycznia w RMF FM, że decyzję o odwołaniu przyjął z pokorą, bo “takie są zasady służby”.  

Minister z “największą satysfakcją” 

W pierwszym wywiadzie po dymisji, były minister zdrowia Radziwiłł zdradził w radiu, że myśli o powrocie do zwykłego wykonywania zawodu i “może także do nauczania medycyny”. Pytany o to, czy wróci do Naczelnej Izby Lekarskiej – stanowczo temu zaprzeczył.  

Konstanty Radziwiłł, w rozmowie z RMF FM zapowiedział, że nie zamierza iść na emeryturę. Przypomniał, że w dniu swojego odwołania (9 stycznia 2018) skończył “dopiero 60 lat”.  

Pytany o samoocenę własnych dokonań ministerialnych przyznał, że jest to trudne, ale “ma poczucie satysfakcji”, że “udało się zrobić bardzo dużo sensownych rzeczy”. Czy tylko dla siebie? Czy może także dla pacjentów i rezydentów? – tego nie powiedział.  

W kontekście świetnych dokonań wymienił: “sieć szpitali, mapy potrzeb zdrowotnych i system oceniania wniosków inwestycyjnych w służbie zdrowia”. A, co to da pacjentom – płatnikom składek zdrowotnych?  

Były minister Radziwiłł zaznaczył, że ma lepsze i najlepsze osiągnięcia, jakie pozostawił po pełnieniu roli ministra zdrowia, z których czerpie teraz “najwięcej satysfakcji”.  

“Dramatycznie wysokie” nakłady 

“Najwięcej satysfakcji mam z tego, że udało się zwiększyć nakłady na ochronę zdrowia w sposób dramatycznie wysoki. Ubiegły rok to ponad 6 miliardów złotych więcej niż dotychczas. Udało się wprowadzić w życie ustawę, która gwarantuje stały, stopniowy wzrost na ochronę zdrowia w kolejnych latach. Takiej perspektywy polska ochrona zdrowia jeszcze nie miała, to jest zmiana rewolucyjna” – powiedział w wywiadzie.  

Zapytajmy byłego ministra Radziwiłła, ile z tych “dramatycznie wysokich” nakładów na ochronę zdrowia, zyskali rezydenci strajkujący w całym kraju głodówką, i co dała ta rzekoma “zmiana rewolucyjna” chorym pacjentom, którzy czekają w kolejkach do specjalistów czy na zabiegi chirurgiczne – ponad rok dłużej, niż było to w latach wcześniejszych?  

Sformułowanie dotyczące nakładów na ochronę zdrowia “dramatycznie wysokich”, ma wyraz w języku finansów może jakoś zrozumiały, ale w języku polskim, gdy idzie o sens – dramatycznie błędny. Minister, lekarz z tytułem naukowym doktora, nie powinien aż tak kaleczyć języka.   

Hojna ręka ministra 

Określenie o “dramatycznie wysokich” nakładach brzmiało rzeczywiście wielce dramatycznie, zwłaszcza, gdy media niezależne donosiły o arogancji i lekceważącym stosunku ministra do młodych lekarzy i rezydentów, którzy odmawiali dyżurów w szpitalach za “darmochę”, czy pracy po 48 godzin, czyli wbrew prawu pracy.  

Skoro jednak nakłady były “dramatycznie wysokie” to czy także na podwyżki wynagrodzeń dla młodych lekarzy i rezydentów? Owszem. Minister wykazał się gołębim sercem i dał tej grupie swoich kolegów młodziaków, co nieco. Lekarze rezydenci – zapowiedział – dostaną 400 do 501 złotych podwyżki.  

Taką podwyżkę przyznał im minister zdrowia Konstanty Radziwiłł na początku listopada 2017 roku. A o wiele bardziej był szczodry i hojny dla swoich wiceministrów. W 2017 roku rozdał im 128 tys. zł nagród.  

Rekordziści są nie tylko w sporcie 

Dziennik “Fakt” podał, że minister zdrowia lekką i hojną ręką rozdał swoim zastępcom i współpracownikom nagrody. Każdy z nich w 2017 roku dostał średnio od 1750 do 2711 zł nagrody miesięcznie.  

Wiceminister Marcin Czech pracuje w resorcie zaledwie od dwóch miesięcy i dostał już łącznie 3500 zł nagród. To oznacza, że do swojej pensji, która wynosi ok. 9,1 tys. zł brutto, dostaje, co miesiąc średnio 1750 złotych dodatkowego wynagrodzenia – pisały gazety na początku listopada.  

Zwolennicy i miłośnicy narodowej TVP dowiedzieli się w tych dniach: “Ewolucja przekazu w TVP. Lekarze wczoraj żądali 3,5 tys. zł, teraz już miliardów.”  

Wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko, od lutego do końca września 2017, otrzymała 21,5 tys. zł nagród, a Zbigniew Król – specjalista w dziedzinie zdrowia publicznego i medycyny rodzinnej, wiceminister od połowy lutego 2017 roku, otrzymał 18,6 tys. złotych.  

Minister miał też prawdziwych rekordzistów w tej kwestii – byli nimi wiceministrowie: Katarzyna Głowala, Piotr Gryza i Marek Tombarkiewicz. Każde z tej trójki otrzymało po 39,4 tys. zł nagród, czyli średnio po ponad 2,7 tys. zł miesięcznie.  

Były minister Radziwiłł komentował trwający miesiącami protest rezydentów, mówiąc, że medycyny nie da się uprawiać od ósmej do piętnastej, a tym bardziej nie da się jej nauczyć, od ósmej do piętnastej.  

Czy minister, mając do dyspozycji “dramatycznie wysokie” pieniądze ze składek podatników, przeznaczał je na ochronę zdrowia – nie było słychać, ale na podwyżki i nagrody dla swoich zastępców, i owszem.
Źródło: rynekzdrowia.pl i wiadomosci.wp.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Konstanty Radziwiłł. Foto: infodent24.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, pieniądze, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Minister Kempa w Jordanii. Może spotka tam Chrystusa?

 

Podróże kształcą – wie o tym bez wątpienia – minister ds. migrantów i uchodźców Beata Kempa. Wyruszyła więc w daleką podróż do Jordanii, aby tam na miejscu podkształcić się co nieco z zagadnień uchodźczych, które absolutnie nie leżą… środowisku pisowskiemu. 

Beata Kempa, podczas swojego czterodniowego pobytu, ma zadanie zebrać rozeznanie, co do zakresu potrzeb pomocy tamtejszym ludziom. Polska chce uczestniczyć w działaniach, które mają na celu udzielić pomocy uchodźcom, tam na miejscu – powiedziała dziennikarzom.

– Podstawowym celem, jaki chcemy osiągnąć, jest bardzo dokładne rozeznanie, co do zakresu i formy pomocy, w tej chwili tam najbardziej potrzebnej. 

Tak więc podróż minister Beaty Kempy zbiegła się, z radosnym świętem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka… Nie inaczej. 

– Z radosnym świętem Wielkiej Orkiestry zbiega się mniej radosne. Po raz 104. Kościół obchodzi 14 stycznia 2018 roku, Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. Papież Franciszek w tej sprawie nie odpuszcza – pisze publicysta “Polityki” Adam Szostkiewicz. 

Swoje przesłanie z tej okazji Franciszek zatytułował: “Przyjmować, chronić, promować i integrować imigrantów i uchodźców”. To komunikat do wierzących i wszystkich ludzi dobrej woli, do działaczy i polityków, do obywateli ponad podziałami. 

Chrześcijanom papież przypomina, że “każdy cudzoziemiec, który puka do naszych drzwi, jest okazją do spotkania z Jezusem Chrystusem”. Bowiem Chrystus utożsamia się “z przyjętym lub odrzuconym cudzoziemcem każdej epoki”. 

Dlatego nie można wykluczyć, że i pisowska minister Beata Kempa, w trakcie wizyty studialnej w dwu obozach dla uchodźców, na terenie Jordanii, napotka w którymś z nich, Chrystusa.

Jest przecież wierząca, papież Franciszek przyjął ją wraz premier Szydło, 13 maja 2016, w swoim watykańskim pałacu. Zapewne pamięta tamten historyczny dzień.  

To nie jest ironia. Kto wie coś więcej o doli uchodźców, obejrzał choć kilka filmów dokumentalnych na ten temat, na przykład z Aleppo czy Birmy, albo sam bezpośrednio zetknął się z nimi – wie, że niektórzy ludzie niechętni sprawie uchodźców zmieniają zdanie, gdy zobaczą na własne oczy, usłyszą na własne uszy. Może i naszych niektórych to wzruszy?  

Niedawno usłyszałem o Nigeryjczyku, który uciekł do Europy, bo za tatuaż w kształcie krzyża, w każdej chwili groziła mu śmierć, z rąk tamtejszych fanatyków islamistycznych.  

W zderzeniu z konkretną opowieścią, z konkretnymi ludźmi, dorosłymi i dziećmi, którzy opowiadają o swoich biedach, trudach i nieszczęściach, które wypchnęły ich z własnego kraju – nienawiść czasem traci kły.  

Może zdarzy się cud? I pani minister, jako katoliczka, po powrocie z misji jordańskiej, po spotkaniach z tamtejszymi ekspertami, a przede wszystkim z samymi uchodźcami – zmieni zdanie.  

Może zaproponuje zmianę polityki pisowskiej w sprawie uchodźców? Może poprosi, by rząd Morawieckiego wywiązał się z unijnego porozumienia w sprawie relokacji i żeby zarzucił oklepaną mantrę, że Polska pomaga uchodźcom i migrantom, ale na miejscu.  

Taka pomoc, nawet tak skromna, jak obecna (ale wyższa od węgierskiej), też się liczy, jednak nie o nią chodzi. Chodzi o solidarność z państwami unijnymi, które przyjęły lwią część uchodźców i migrantów.

Z “nawrócenia się” minister Kempy, pisowski rząd miałby przynajmniej dwie korzyści – polityczną i prawną.

Bruksela mogłaby uwolnić się od wrażenia, że PiS traktuje Unię nie tylko, “jak dojną krowę i burą sukę”, więc nie trzeba stawiać go przed Trybunałem, za sprawę relokacji. A do Watykanu poszedłby raport nuncjusza, że w kwestii uchodźców, drogi Kościoła i rządu w Polsce, zaczęły się zbliżać do siebie.  

Kolejny raz zyskałoby potwierdzenie stare przysłowie o tym, że nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło. Unia odstąpiłaby od zamiaru ukarania Polski finansowo odebraniem części finansów przeznaczonych na cele inwestycyjne, m.in. na budowę autostrad i dróg szybkiego ruchu. A w świat poszłaby informacja, że Polska zmieniła stosunek do relokacji i zaleceń UE.
Źródło: polityka.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Minister Kempa odwiedza Jordanię. Foto: radiomaryja.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ścięli Macierewicza i to samo czeka Ziobro?

 

Niedawna rekonstrukcja rządu to nie koniec. Niebawem może być jej druga faza. Jak wynika z informacji mediów, lista osób do wymiany już czeka. Będą to ludzie byłego ministra Macierewicza i Zbigniewa Ziobro.  

Sprawa zaczyna się od tego, że wcześniej powstała “Lista 70” – dokument, który może poważnie osłabić pozycję Zbigniewa Ziobro (48 l.) w rządzie. Z informacji, które zebrał dziennik “Fakt”, z kręgu władz PiS wynika, że minister “może być oczywiście pewny posady”. Ale jego ludzie – nie.  

Według ustaleń “Faktu”, po aferze w MON z Bartłomiejem Misiewiczem (lat 28), zaufani ludzie prezesa PiS otrzymali prośbę o imienne spisanie osób  protegowanych różnych ministrów, którzy zarabiają kokosy w spółkach Skarbu Państwa. Tak właśnie powstała “Lista 70”.  

Na liście tej dominowali ludzie głównie dwóch ministrów: szefa MON Antoniego Macierewicza (lat 70) i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Właśnie akurat ich dwóch, prezes PiS podejrzewał o spiskowanie i chęć “przejęcia władzy w partii, gdy jego zabraknie”.  

Antoni Macierewicz stracił stanowisko, a jego ludzie niedługo pójdą w jego ślady – pisze “Fakt”. A minister Ziobro? Największy spór ministra sprawiedliwości z Morawieckim dotyczył wpływów w PZU i Pekao SA. Wygrał go wtedy Ziobro. Ale z informacji gazety wynika, że jego wpływy niedługo będą tam “znacznie ograniczone”, a “cięcia” ma nadzorować Maciej Łopiński (lat 71) w radzie nadzorczej PZU.  

– Rządzi teraz triumwirat: prezes PiS, który nie lubi Ziobry za jego zdradę sprzed lat, prezydent Duda, który z Ziobrą w ogóle się nie lubią, i premier, któremu Ziobro z Beatą Szydło, przez miesiące podkładali kłody pod nogi.

Więc, co go czeka? – Nagroda? – ironizuje ważny polityk PiS. Zbigniew Ziobro jest też na cenzurowanym za nie wywiązanie się ze złożonych prezesowi Kaczyńskiemu obietnic, usprawnienia pracy sądów i krótszego oczekiwania na wyroki.  

– Był łajany za to przez prezesa. I nic – mówi ważny polityk PiS. Dodaje, że minister Ziobro usłyszy: “sprawdzam”. Oficjalnie o “przyglądaniu się pracy ministra sprawiedliwości” mówi też prezydencki minister Paweł Mucha (lat 37).  

A ośrodek prezydencki z ośrodkiem władzy prezesa, mają ogromną siłę działania i żaden minister nie ma takiej siły, żeby się skutecznie obronić.
Źródło: fakt.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Antoni Macierewicz i Zbigniew Ziobro. Foto: wiadomosci.dzinnik.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Biskup Pieronek: “Jestem antyklerykałem”

 

“Księża patrzą na innych z góry, a na siebie, jak na postać z pomnika. A (…)każde zaangażowanie księży w politykę jest niebezpieczne”.  

W rozmowie z dziennikarzem portalu deon.pl, biskup Pieronek stwierdził, że jest antyklerykałem, gdyż klerykalizm jest złem, który prowadzi księży do kierowania się pychą. Te kontrowersyjne słowa z pewnością nie spodobają się wielu z nich. Ale księża, politycy i szarzy ludzie bywają różni.  

Krakowski biskup Tadeusz Pieronek (mieszka w Krakowie) powiedział, że klerykalizm jest złem, ponieważ często sprawia, że księża “patrzą na innych z góry, a na siebie, jak na postać z pomnika, której zdanie jest absolutnie najważniejsze. Jest to jakaś forma ubóstwiania siebie” – stwierdził w rozmowie z Michałem Lewandowskim.  

Czyli pierwsze przykazanie? – zauważył redaktor. “Tak, w pysze czci się samego siebie. Drugim powodem klerykalizmu są atrybuty wielkości: strój, miejsce przy stole, pierwszeństwo, tytuły. Te sprawy są w Kościele, i można przyjąć je zupełnie spokojnie, ale można przypisać im moc, która podnosi ludzi nimi obdarowanych, ponad innych.”  

Pytany, na czym dziś polega antyklerykalizm, odpowiedział: “To smutne, bo teraz, mimo upadku komunizmu, mamy nową falę antyklerykalizmu. Są ludzie, którzy deklarują się jako katolicy, a prowadzą diabelską politykę. Albo tacy, którzy mówią, że są katolikami, ale wybiórczo – nie uznają ważności małżeństwa od ślubu do śmierci, nie uznają zakazu antykoncepcji, eutanazji, aborcji i podobnych.  

Biskup szeroko skomentował także relacje między Kościołem a Państwem. Według niego, każde zaangażowanie księży w politykę jest niebezpieczne, “ponieważ z reguły kończy się instrumentalnym traktowaniem Kościoła”. “Kościół cieszy się autorytetem, więc politycy pchają się do niego, jak mogą” – powiedział.  

A biskupi, czy w ważnych – ich zdaniem momentach – powinni angażować się i wypowiadać na tematy polityczne? “Kiedyś św. Augustyn mówił, że biskupi są jak psy.” Jak psy? “Tak, które powinny głośno szczekać, a nie siedzieć cicho, jak coś się dzieje. Jednym z najważniejszych zadań biskupów jest czuwanie nad zasadami.”  

“Jeśli ktoś łamie konstytucję, która jest podstawą całego ustawodawstwa, to trzeba się odezwać. Jeśli ktoś narusza podstawowe prawa wolności, jak na przykład te dotyczące zgromadzeń, jeśli ktoś dzieli ludzi na “dobry sort i gorszy sort”, to są to rzeczy moralne, które prowadzą do zrelatywizowania prawdy i wszystkiego, bo każdy wtedy może zrobić, co chce.” To właśnie wtedy “trzeba się odezwać” – mówił biskup Tadeusz Pieronek.
Źródło: deon.pl. 

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Biskup Tadeusz Pieronek. Foto: wiadomosci.dziennik.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, polityka, Polska, świat, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Korzyści narodu z rekonstrukcji rządu i “dobrej zmiany”?

 

Chciałeś obywatelu “dobrej zmiany” i “taniego państwa”, głosowałeś za tym, więc zobacz, jak się to dziś ma…

W 2015 roku, podczas kampanii wyborczej, czołowi przedstawiciele partii dziś rządzącej w Polsce, spotykając się na wiecach w różnych miastach i wsiach zapewniali, że chcą przejąć władzę, aby pokazać społeczeństwu “dobrą zmianę”, “tanie państwo” i troskę o nowe, lepsze życie obywateli.  

Lepsza Polska z “tanim państwem”? 

A, gdy naród uwierzył czołowym aktywistom PiS, w tym m.in. kandydatowi na prezydenta RP Andrzejowi Dudzie i krzykliwej kandydatce na premiera Beacie Szydło, we wszystkie głośne wówczas hasła m.in. o “dobrej zmianie”, “tanim państwie”, wielkich inwestycjach (drogowych, kolejowych, itp.) i trosce władzy o lepszą Polskę – większość w wyborach oddała głos na PiS.  

Na krytykę przeciwników, głównie spośród wtedy jeszcze rządzącej ekipy PO, że bajki kolorowe PiS, jakie słychać z ust ich przedstawicieli to tylko mrzonki, w które nie można wierzyć. Bo budżet nie ma pieniędzy, a tanie państwo jest tylko barwnym snem polityków żądnych władzy – pojawiło się w odpowiedzi buńczuczne hasło – “damy radę!”  

Na zapowiedzi m.in. o lepszej Polsce z “tanim państwem”, szybko okazało się, że rząd PiS ma w Unii Europejskiej najwięcej ministrów i zastępców, a “tanie państwo” zaczęło obrastać kredytami z baków komercyjnych; w połowie 2017 roku kwota zaciągniętych kredytów sięgnęła ok. 96 mld zł.

Morawiecki głowił się 

Wkrótce też okazało się, że wypada dotrzymać słowa z kampanii i obniżyć wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Po niemałych trudach uchwalono nowelizację ustawy, która błyskawicznie weszła w życie.  

Także błyskawicznie poczęto przekonywać ludzi, że warto dłużej pracować, niż głosi ustawa, jeśli ktoś chce mieć wyższą emeryturę. Inaczej – kobieta może za jakiś czas otrzymać 850 złotych, a mężczyzna 1300 zł.  

– Chcemy zachęcić Polaków, by pracowali dalej i nie przechodzili na emeryturę, według nowych warunków – radził pod koniec kwietnia 2017 roku, wicepremier Mateusz Morawiecki.  

Byli głusi: Kaczyński, Macierewicz i Pawłowicz? 

Wygląda na to, że “zachęcanie” musi zacząć od swojego obozu politycznego. I to od samej “góry” – komentowały media.  

Czyżby skwapliwie skorzystali z dobrych rad kolegów, wybitni politycy obozu władzy? Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz i Krystyna Pawłowicz, choć wciąż pracują w roli posłów i zarabiają niemałe pieniądze – to dodatkowo pobierają jeszcze emeryturę. W 2016 roku, tylko ta trójka kosztowała ZUS, ponad 120 tysięcy złotych.  

Dziennikarze naliczyli w końcu maja 2017, że znaczna grupa posłów – mimo przysługującej im i pobieranej emerytury – nadal pracują. Takich posłów w polskim Sejmie naliczono 71. Tak wynika z analizy portalu edukacyjnego ciekaweliczby.pl – podkreślają.  

Morawiecki: zatrzymać Polaków na rynku pracy 

Wskazali również konkretne nazwiska i kwoty (brutto) pobieranych świadczeń. Wzięli pod uwagę posłów, którzy obniżony wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn), już osiągnęli lub osiągną jeszcze w 2017 roku kalendarzowym, gdy zacznie obowiązywać reforma emerytalna.  

Emerytura posła Jarosława Kaczyńskiego i pozostałych posłów to nic. Ryszard Petru na ich tle to prawdziwy krezus. Najwięcej, bo aż 38 parlamentarzystów-emerytów, ma w swoich szeregach partia rządząca. 

To z ramienia PiS, wicepremierem, a jednocześnie najważniejszym ministrem był przecież rok temu, Mateusz Morawiecki. Ten sam, który od kilku miesięcy dwoi się i troi, by zachęcić Polaków do nie korzystania z obniżonego od października, wieku emerytalnego.  

– Chcemy zachęcić tych Polaków, którzy mogą jeszcze pracować, by pozostali na rynku i nie przechodzili na emeryturę, według nowych warunków – mówił w kwietniu 2017, Morawiecki.  

Finanse posłów z najwyższej półki 

Deliberacja i kombinacja polityczno-finansowa nad ostatecznym projektem ustawy o tym, czy poseł po przejściu na emeryturę może jeszcze pracować, czy nie – zakończyła się zwycięstwem rozumu nad rachunkami. Chodziło przecież o to, żeby nie blokować wolności obywatelskich połów.  

A właśnie wybierał się na zasłużoną emeryturę, nie kto inny i nie byle kto, jak sam Jarosław Kaczyński. Prezes PiS, w 2016 roku, pobrał z kasy ZUS około 38 tys. złotych.  

Blisko tyle samo emerytury, ma wybitnie zasłużony dla Polski, były minister wojny i niestrudzony badacz katastrofy smoleńskiej, Antoni Macierewicz. Minister obrony narodowej, prócz ponad 190 tys. złotych  wynagrodzenia i 27 tys. zł diety poselskiej, dostał w 2016 r., prawie 37 tys. zł emerytury, a to nieco ponad 3 tys. złotych miesięcznie.  

Prezes i wiceprezes partii muszą koniecznie ustąpić Krystynie Pawłowicz. Posłanka PiS, każdego miesiąca pobiera z ZUS, nieco ponad 4 tys. złotych.  

Łącznie w partii rządzącej, emerytury ma aż 21, z 38 posłów. Oprócz wspomnianej trójki, są wśród nich również: Krzysztof Czabański, Ryszard Terlecki i Jan Szyszko.  

Pozostałych 17 posłów – prawo do świadczenia z ZUS nabyło wcześniej lub w 2017 roku, albo z pobierania świadczenia zrezygnowali. W tej ostatniej grupie jest m.in. minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Choć wiek emerytalny (ten podwyższony) osiągnęła w kwietniu 2016 roku, to z ZUS nie wzięła ani grosza – daje tym przykład Polakom.  

Emerytury wynoszą 2,2 mln zł rocznie 

Osiągnięcie wieku emerytalnego to jedno, a pobieranie świadczenia z ZUS to drugie. W polskim parlamencie zdecydowały się na to aż 44 osoby. Prócz wspomnianych 21 z PiS, jest 17 posłów PO, dwóch z Kukiz’15 i po jednym z PSL oraz kół: Wolni i Solidarni, Unia Europejskich Demokratów i jeden poseł niezrzeszony.  

Miesięczna wysokość świadczenia posłów jest różna. Przy założeniu, że posłowie pobierali emerytury przez cały 2016 rok, to okaże się, że najniższe świadczenie ma niezrzeszony poseł Jan Klawiter – co miesiąc dostaje 957 zł.  

Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz, także nie imponują wysokością swoich emerytur – ich niewiele ponad 3 tys. zł miesięcznie – daje im miejsce zaledwie wśród 10 najgorszych, pod tym względem.  

Najwyższy kapitał emerytalny wypracowały sobie posłanki Platformy Obywatelskiej. Rekordzistką jest Jolanta Hibner. Oprócz 3 tys. złotych  miesięcznie z ZUS, była europosłanka ma też prawo do europejskiej emerytury. To dochód 17 tys. zł rocznie. Przeliczony na comiesięczne świadczenia, daje Jolancie Hibner, 9627 zł emerytury.  

Blisko 7 tys. zł inkasuje zaś Iwona Śledzińska-Katarasińska, a ponad 6 tys. – Henryka Krzywonos-Strycharska. Dorównuje im zaledwie dwóch mężczyzn. Zbigniew Pawłowicz, jako były wojskowy, dostaje 6,7 tys. z Wojskowego Biura Emerytur. A były minister środowiska Jan Szyszko otrzymuje świadczenie w wysokości ponad 7 tys. zł.  

Emerytury posłów kosztują w sumie budżet państwa ponad 2,2 mln zł rocznie. A przecież wszyscy posłowie mają prawo do niemal 10 tys. zł uposażenia i ponad 2 tys. zł diety. Do tego mają jeszcze 13 tys. zł ryczałtu na biura poselskie, co w sumie daje ponad 25 tys. zł na osobę.

No i do tego ewentualnie inne zarobki, w tym także – jak się okazuje, dla co dziesiątego – emerytura. A są i tacy, którzy pracują również w instytucjach naukowych, oświatowych, medycznych, itp.
Źródło; finanse.wp.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz. Foto: finanse.wp.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, pieniądze, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Macierewicz był zszokowany dymisją

 

W ramach rekonstrukcji rządu, najbardziej zszokowany był swoją dymisją, szef MON Antoni Macierewicz. Szok dotknął też szczególnie ministrów: Szyszki, Waszczykowskiego i Radziwiłła.  

Rekonstrukcja rządu polskiego, wykonana przez premiera Morawieckiego i prezydenta Dudę, była wielkim zaskoczeniem, zarówno dla środowiska wysokich funkcjonariuszy partii rządzącej, jak i opozycji, obserwatorów i komentatorów oraz dziennikarzy. Mogła się stać wyłącznie za zgodą i pełną aprobatą głównego stratega PiS, Jarosława Kaczyńskiego.  

Rekonstrukcja była więc zrobiona nową demokratyczną metodą na modłę, jaką sam były szef MON stosował dotąd, wobec swoich wrogów, w tym m.in. prezydenta Putina, polskich generałów szkolonych w Moskwie, byłych lub podejrzanych współpracowników SB i wszelkiej maści komunistów.  

Bardzo zaskoczony dymisją 

Tak oto Antoni Macierewicz o swojej dymisji dowiedział się kilka godzin przed uroczystością powołania nowych ministrów w Pałacu Prezydenckim. Osoby z jego otoczenia przyznają, że to był duży cios, dla polityka PiS, że odwołanie ze stanowiska ministra obrony było dla niego szokiem.  

Świadczy to, jak mocno i głęboko był skłócony i rozbity, ośrodek władzy. Może to także być świadectwem miejsca i roli tego ośrodka, który – jak wiadomo – mieści się w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej w Warszawie.  

Odwołanie Macierewicza z funkcji ministra obrony było szokiem. Dziwi to wielce – dlaczego, skąd ten szok? Przecież pan Antoni nie jest pospolitym biedakiem, wciąż jeszcze poseł, ma za co żyć – pobiera całkiem niezłą emeryturę – w 2016 roku dostał blisko 37 tys. zł, do tego ponad 190 tys. zł wynagrodzenia i 27 tys. zł diety poselskiej (podaje wp.pl).  

Trzymamy się tylko dzięki temu, że dostajemy bardzo dużo telefonów i wiadomości z ogromnym wsparciem. Wiele osób kontaktuje się z Antonim i wyraża swoje poparcie dla niego. To mu pomaga – mówi Wirtualnej Polsce osoba z bardzo bliskiego otoczenia polityka PiS.  

Decyzja o jego dymisji zapadła w nocy z poniedziałku na wtorek. Do końca nie wierzył, że przegra w sporze z prezydentem Andrzejem Dudą.  

Będzie kierował pracami podkomisji 

Także w PiS zmiana w MON była co najmniej niespodzianką. – Byliśmy tym bardzo zaskoczeni. Zwłaszcza, że Antoni Macierewicz był bardzo dobrym ministrem, świetnie wypełniał swoją funkcję – mówi Wirtualnej Polsce Michał Jach z PiS, szef komisji obrony.  

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski zapewnia, że wszystko jest w porządku. Na pytanie o to, czy Antoni Macierewicz jest pogodzony z dymisją, odparł jedynie w rozmowie z wyborcza.pl: – Tak. Rozmawiałem z ministrem.  

Co teraz pocznie były minister wojny, co z nim dalej będzie? Najpierw mówiło się o tym, że Macierewicz obejmie fotel marszałka Sejmu. Teraz już wiadomo, że będzie kierował pracami podkomisji dotyczącej katastrofy smoleńskiej, która podlega MON.  

Macierewicz przekazał obowiązki 

Ciekawe jak Antoni Macierewicz pożegnał się z MON i jakich słów użył w ostatnim spotkaniu z oficerami, ze swoimi współpracownikami. Krótko: były to wielkie słowa, historyczne i ponadhistoryczne, wybitne…  

– Dzięki zmianom w armii w ciągu ostatnich dwóch lat, mogła się zmienić także Polska; po raz pierwszy od dziesięcioleci, Polacy mogli powiedzieć, że czują się bezpieczni – mówił we wtorek 9 stycznia 2018 roku, były szef MON Macierewicz podczas przekazania resortu obrony Mariuszowi Błaszczakowi. Nowy szef MON podziękował i zapewnił, że działania Antoniego Macierewicza będą kontynuowane.  

– W ciągu ostatnich dwóch lat zmieniliście Polskę i zmieniliście armię – mówił Macierewicz zwracając się do generałów, oficerów i żołnierzy, podczas uroczystości przekazania obowiązków Mariuszowi Błaszczakowi.

Dlatego, że zaczęliście zmieniać armię, mogła się także zmieniać Polska. Po raz pierwszy od dziesięcioleci Polacy mogli powiedzieć, że czują się bezpieczni, że są dumni ze swojej armii, że są dumni ze swoich córek i synów, braci i sióstr, które noszą mundury Wojska Polskiego – podkreślił były szef MON.  

“Podjęliście wielki wysiłek” 

“Przez dziesiątki lat o naszej rzeczywistości decydowali zaborcy, decydował strach i konieczność przełamywania tego strachu, tak jak czynili to żołnierze niezłomni, tak jak czynili to romantycy, tak jak czynili to Polacy w kolejnych zrywach” – mówił Macierewicz podczas przekazania urzędu nowemu szefowi MON Błaszczakowi.  

Macierewicz przekonywał, że ten strach determinował także wybory polityczne. “To dlatego taka długa była droga obozu patriotycznego do tego, by władza w Polsce należała do narodu. To dlatego tak długo PiS musiało wciąż powtarzać, że prawdziwym gospodarzem tej ziemi są Polacy i tak musi zostać na zawsze” – powiedział.
Źródło: se.pl i wp.pl. 

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Antoni Macierewicz usłyszał o swojej dymisji. Foto: fakt.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Aborcja. “Kobiety w Polsce mogą liczyć na siebie”


W krajach islamu kobieta, w życiu codziennym rządzonym przez imamów, jest niczym. U nas – życie kobiety wyznacza większość parlamentarna partii rządzącej.  

Od początku stycznia 2018 roku, w teatrze politycznym Polski, rozgrywają się przerażające sceny batalistyczne: “trzęsienie ziemi” w rządzie, srogie trzęsienie polską delegacją w Brukseli z premierem Morawieckim na czele i szatańskie siłowe branie się za bary posłów różnych partii politycznych, w sprawie aborcji i zagadnień dotyczących kobiet.  

“To nie tylko polska sprawa” 

W Sejmie 11 stycznia Barbara Nowacka, liderka ruchu “Ratujmy Kobiety”, przez ponad 40 minut przemawiała do niemal pustych ław. – Kultura polityczna naszych parlamentarzystów, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony (politycznej), jest bardzo niska. To naprawdę skandaliczne zachowanie w tak ważnej sprawie. Bo problem aborcji traktuję niezwykle poważnie. Posłowie podeszli do niego nieodpowiedzialnie – mówiła.  

– Wstyd! – powiedział prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i były Rzecznik Praw Obywatelskich, w rozmowie z Wirtualną Polską.  

Prof. Andrzej Zoll zauważył, że sprawa aborcji jest kontrowersyjna wszędzie. To nie jest tylko polska sprawa. W różnych krajach także borykają się z tym problemem.  

Znowu w Polsce wojna o aborcję… 

Ze słów zawartych w przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego wygłoszonych 10 stycznia 2018 roku przed Pałacem Prezydenckim wynikało, że już mamy w kraju demokrację kształtowaną według projektu PiS, ale jej prawdziwy wyraz nastąpi za trzy miesiące. Wtedy będziemy mieli prawdziwie nową, prawdziwie niepodległą i silną Polskę – Polskę marzeń prezesa PiS.

Odsłonę prawdziwie nowej demokracji mieliśmy w Sejmie 11 stycznia 2018, podczas rozpatrywania projektu i głosowania nad ustawą aborcyjną, inną niż pisowska. Otóż, obywatelski projekt ustawy liberalizującej prawo do aborcji w głosowaniu przepadł. Projekt ten odrzucono w pierwszym czytaniu, różnicą zaledwie 9 głosów, większością PiS. Bo PiS zawsze ma rację i zawsze wie lepiej, co Polkom i Polakom jest najzdrowsze…  

“Opozycja pogrzebała resztki poparcia” 

Efektem takiego głosowania nad prawem aborcyjnym w opozycji mamy trzęsienie ziemi. Za niedotrzymanie dyscypliny partyjnej, PO wyrzuca kilku swoich posłów a jeden sam opuszcza partię. Nowoczesna zaś zamyka swoim usta. Kilku posłów tej partii wychodzi z niej. Uciechę ma Kukiz, który zapowiada, że ich chętnie przyjmie. Zatem różnica w światopoglądzie, przez aborcję, pogrzebała resztki poparcia, które miało wspierać opozycję?  

Od lat jestem zaangażowany w sprawę aborcji. I nie traktuję jej jako problem światopoglądowy, tylko prawniczy. Dla mnie, to w dużym stopniu sprawa traktowania płodu ludzkiego jako człowieka, a nie jakiś element kobiety. Dla partii lewicowych – płód jest częścią kobiety. A przecież to odrębny organizm, choć związany z matką – zauważył profesor Zoll.  

“Zapozowali i wyszli na obrońców” 

Czwartek, 11 stycznia, okazał się dla opozycji sejmowej, makabrycznym, “czarnym czwartkiem”. Ujawniła się wśród niej nie tylko beznadziejna słabość, ale także beznadziejny zmysł zachowawczy swojej siły i woli walki z rosnącym w oczach Prawem i Sprawiedliwością. Przed wyborami to smutna, tragicznie smutna wiadomość polityczna. Opozycja zanika.  

Sprawa aborcji okazała się dla opozycji testem – komentuje publicysta “Polityki” Adam Szostkiewicz. Test polegał na tym, czy opozycja wesprze społeczny ruch na rzecz praw kobiet (“Ratujmy Kobiety”), tak gremialnie jak ruch w obronie praworządności. Niestety, opozycja została sprytnie “rozegrana przez PiS i test oblała”.  

Spora część posłów PiS zagłosowała za dalszym procedowaniem projektu ustawy liberalizującej obecny zakaz legalnej aborcji. Posłowie ci, niczym nie ryzykowali, bo i tak ostatecznie poprą projekt antyliberalny i projekt będzie przyjęty. Ale zapozowali i wyszli na obrońców (demokratycznej) wolnej debaty parlamentarnej.

“Kobiety w Polsce mogą liczyć na siebie” 

Na tym tle, posłowie PO i Nowoczesnej, wyszli na większy i silniejszy beton antyaborcyjny, niż ta grupa w PiS. W ten sposób PiS zagrał na nosie opozycji. Można mieć pewność: Jarosław Kaczyński znowu okazał swój geniusz stratega i rozegrał opozycję, jak chciał. Czy teraz pozbiera się ona? A obie partie? Czy będą miały jeszcze jakieś znaczenie u swoich wyborców?  

Jest to polityczną katastrofą wizerunkową, za którą obie partie opozycyjne, słono zapłacą w elektoracie – przewiduje Adam Szostkiewicz.  

Publicyści “Polityki” komentują: “Kobiety w Polsce mogą liczyć na siebie, nie na opozycję” – Agata Passent. “Opozycja pogrzebała projekt ustawy aborcyjnej i resztki poparcia” – Joanna Gierak-Onoszko. “PO i Nowoczesna zawiodły, natomiast 58 posłów PiS za pracami nad liberalizacją aborcji”.
Źródło: opinie.wp.pl i polityka.pl. 

Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Sejm obraduje nad problemami aborcji. Foto: fakty.interia.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kaczyński: “Dojdziemy do celu, do nowej, prawdziwie niepodległej, silnej Polski”!

 

Na 93. miesięcznicy smoleńskiej, 10 stycznia 2018 roku, prezes PiS Jarosław Kaczyński m.in. powiedział: “w 2018 r. dojdziemy do celu i marsze nie będą już potrzebne, będziemy mieli nową, prawdziwie niepodległą, prawdziwie godną, prawdziwie silną Polskę”. 

– Jestem przekonany, że w 2018 r. dojdziemy do celu i marsze przestaną już być potrzebne – mówił przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, w środę, 10 stycznia 2018 roku, podczas obchodów 93. miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński. 

Po wieczornej mszy, odprawionej w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela, uczestnicy miesięcznicy, w tym ministrowie rządu z premierem Morawieckim i marszałek Senatu Karczewski, przeszli w manifestacji partyjno-religijnej przez plac Zamkowy i Krakowskie Przedmieście, przed Pałac Prezydencki, gdzie prezes Kaczyński wygłosił przemówienie. 

We mszy brał też udział były szef resortu obrony Antoni Macierewicz, który wchodząc do archikatedry św. Jana Chrzciciela, przywitany został niczym biskup uwielbiany przez wiernych – brawami i owacją na stojąco. 

“Będziemy mieli nową, prawdziwie silną Polskę” 

Prezes PiS Kaczyński, w trakcie swego przemówienia przed Pałacem Prezydenckim, wyraził przekonanie, że w 2018 roku marsze nie będą już potrzebne, gdyż – jak podkreślił – “cel zostanie osiągnięty, Polska będzie nowa, prawdziwie niepodległa, godną, prawdziwie silna”. 

“Już niedługo czas podsumowania tego wszystkiego, co uczestnicy tych marszów uczynili dla sprawy, dla prawdy, dla Polski, dla jej siły, godności, dla pamięci tych, którzy polegli, dla pamięci prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki, prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego i tych wszystkich, którzy zginęli pamiętnego 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku” – powiedział prezes PiS Kaczyński. 

“To było i w dalszym ciągu jest wielkie dzieło, jeszcze niedokończone, ale sądzę, że już niedługo będziemy mogli powiedzieć, że ten finał nastąpił” – dodał. Droga do “naprawy Rzeczpospolitej, dobrej zmiany, czasem, ze względu na okoliczności jest kręta” – zaznaczył. 

Poprosił uczestników obchodów miesięcznicy o cierpliwość i zaufanie. “Ufajcie, że idziemy drogą w tym samym kierunku, że ten kierunek nie ulegnie najmniejszej zmianie, że dojdziemy do celu, że będziemy mieli prawdziwie nową, prawdziwie niepodległą, prawdziwie godną, prawdziwie silną Polskę” – podkreślił stanowczym tonem Jarosław Kaczyński. 

“Przed nami jeszcze trzy takie marsze” 

Prezes PiS, odnosząc się do katastrofy smoleńskiej, dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego, by ta wielka sprawa nie została zapomniana. “Chwała tym wszystkim, którzy specjalnie, nadzwyczajnie (…) przyczynili się do tego, by ta sprawa nie znikła” – mówił. 

Jak stwierdził w 2010 roku, p.o. prezydenta Bronisław Komorowski chciał by emocje opadły, a cała tragedia została zapomniana. “Chwała tym, którzy stali tutaj z krzyżem, chwała tym, którzy walczyli o prawdę na czele z Antonim Macierewiczem” – podkreślił szef PiS Kaczyński. 

“Przed nami jeszcze trzy takie marsze. One przejdą do polskiej historii. Przejdą i będą zapisane złotymi zgłoskami. I wy wszyscy będziecie tak samo zapisani” – powiedział na zakończenie Jarosław Kaczyński.  

“Idziemy po prawo i sprawiedliwość” 

Po emocjonalnym, gorliwym przemówieniu prezesa PiS, odbył się apel pamięci, którego treść odczytała posłanka partii, Anita Czerwińska.  

Marsz pamięci, który przeszedł z Placu Zamkowego przed Pałac Prezydencki otwierał transparent z napisem: “Smoleńsk – Pamiętamy!” Pojawiły się też transparenty: “Na zawsze w naszej pamięci prof. dr hab. Lech Kaczyński prezydent Rzeczpospolitej Polskiej”; “Panie prezydencie byłeś, jesteś, będziesz dla nas wzorem!” Uczestnicy marszu skandowali: “Jarosław! Jarosław!” oraz “Antoni! Antoni”!  

Cała trasa przemarszu uczestników manifestacji smoleńskiej odgrodzona była barierkami metalowymi, a wzdłuż trasy, cały marsz zabezpieczali policjanci.  

Za barierkami, na Placu Zamkowym przy Kolumnie Zygmunta, zebrała się grupa kilkudziesięciu kontrmanifestantów, m.in. działaczy organizacji Obywatele RP. Mieli ze sobą transparenty: “Odejdź bez żadnego trybu”; “Mamy prawa! Prawa fizyki, prawa logiki, prawa człowieka”; mieli też ze sobą flagi Polski, Unii Europejskiej, a także tęczowe flagi; niektórzy trzymali również białe róże.  

Kontrmanifestanci byli obecni też w pobliżu stojących uczestników miesięcznicy na Krakowskim Przedmieściu – na skwerze ks. Jana Twardowskiego. Skandowali tam m.in.: “Idziemy po prawo i sprawiedliwość”; “Wolność, równość, demokracja”; “Wolne sądy” i “Konstytucja”. Nawoływali również do przeniesienia kontrmanifestacji przed Sejm, który w środowy wieczór kontynuował 55. posiedzenie.  

Choć 93. miesięcznica smoleńska miała charakter historyczny, chwilami przypominała jednak czasy PRL i stanu wojennego z 1981 roku: barierki metalowe, policja w uzbrojeniu, ochrona uczestników i manifestantów miesięcznicy i nastrój – zamiast patriotycznego – rewolucyjny, walczących na barykadach bojowników o nową, wolną, prawdziwie niepodległą…
Źródło: fakty.interia.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Miesięcznica smoleńska. Foto: polskieradio.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz