#stan #polityka #pis Wielki plan dla Polski czy puste hasła? Ekonomiści krytycznie

Na zdjęciu ilustracyjnym – wicepremier Morawiecki przedstawia swój wielki plan dla Polski. Foto: pieniadze.gazeta.pl.google.com.

– Finansowanie planu Morawieckiego opiera się na dość chwiejnych założeniach. Wliczono w niego środki, które realnie nie są w gestii rządu – komentuje prof. Winiecki.

“Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju” wicepremiera Morawieckiego ekonomiści określają zbiorem ogólników i pięknych haseł. Ogólnie można ten ambitny program nazwać zbiorem pobożnych życzeń. Wicepremier wskazał najważniejsze wyzwania stojące przed polską gospodarką w najbliższych latach. Czego brakuje w tym planie dla statystycznego Polaka i polskiej gospodarki?

– Jeśli chodzi o hasła, które usłyszeliśmy w wystąpieniu, to trzeba powiedzieć, że jest to pewne novum w polskiej gospodarce – komentuje w rozmowie z money.pl ekonomista, prof. Witold Orłowski. – Po paru latach mówienia o strategii ciepłej wody w kranie, wreszcie nie cieszymy się już z tego, co jest, ale walczymy o więcej. Zebranie w jeden spójny program zdiagnozowanych dawno problemów jest na pewno warte rozważenia.

Dużo mniej optymistycznie komentuje program, prof. Jan Winiecki, do niedawna członek Rady Polityki Pieniężnej, przeciwnik takich planów i programów. Jak wynika z doświadczeń, “im bardziej złożona strategia, tym gorzej się to kończy”. – Nie da się niczego przyspieszyć w gospodarce rynkowej – ocenia. Trzeba mozolnie rozwijać się krok za krokiem. Strategia, która zapowiada się przyśpieszenie, z reguły kończy się źle.

– Moim zdaniem wystąpienie wicepremiera nieco kłóci się z dotychczasową linią rządu – zauważa prof. Orłowski. Gabinet Beaty Szydło do tej pory koncentrował się głównie na stronie wydatkowej. – Słyszeliśmy przecież, że powinniśmy zwiększyć konsumpcję, a dziś wicepremier mówi, że podstawą jest wzrost oszczędności. No to albo jedno, albo drugie.

Pierwszym filarem planu ma być reindustrializacja. Nie rozumie tego prof. Winiecki. – Przecież u nas przez ostatnie 15 lat – udział przemysłu w wytwarzaniu PKB rósł – w przeciwieństwie do Europy Zachodniej. – Nie ma, czego tu zmieniać. Reindustrializacja oznaczałaby powrót do tego, co było w PRL, a tego chyba nie chcemy.

Według polskiego słownika, przedrostek “re” w języku polskim oznacza: znowu, ponownie, powtórnie, powtórzenie – natomiast w brzmieniu: reaktywacja, reanimacja, remanent, rezurekcja, reindustrializacja.

“Bilion? A cóż to jest ten bilion?”

Co to jest ten tajemniczy bilion? Na prof. Winieckim, nie robi wrażenia kwota biliona złotych na inwestycje. Przez ostatnich kilka lat wydaliśmy więcej – ocenia. – Problemem nie jest znalezienie pieniędzy, bo ich na świecie jest w nadmiarze. Rzecz w tym, by wiedzieć, jak ich użyć, a tego nie wiedzą do końca nawet globalne firmy.

Na kwestie finansowania programu rozwoju Polski zwraca również uwagę prof. Dariusz Filar, też były członek Rady Polityki Pieniężnej. – Finansowanie planu Morawieckiego opiera się na dość chwiejnych założeniach. Wliczono w niego środki, które realnie nie są w gestii rządu lub dostęp do nich jest wysoce problematyczny – zauważa ekonomista. Jako przykład podaje pieniądze zdeponowane przez prywatne firmy.

– To przecież przedsiębiorstwo ocenia, czy warto sięgnąć po te środki, czy warto je inwestować, w jakiś program, czy nie. Dziwi to, że ktoś angażuje takie niepewne środki we własny program.

Zabrakło konkretów emerytalnych i o edukacji

Plan Morawieckiego bierze pod uwagę oszczędności Polaków. – Zabrakło szczegółów, gdzie o nie najtrudniej, czyli w kwestii pozyskiwania kapitału. To bardzo pięknie brzmi, ale nie usłyszeliśmy odpowiedzi na pytanie, jak i gdzie te pieniądze oszczędzić, a przecież to jest podstawą programu – twierdzi prof. Witold Orłowski.

Podobne zdanie ma także prof. Filar. – Program Morawieckiego jest zbiorem ogólników, szczytnych i ambitnych celów, które wciąż są jedynie hasłami, a nie konkretnymi rozwiązaniami, które poprawią sytuację w Polsce – komentuje były członek RPP.

– Być może premier ma w zanadrzu cały szereg rozwiązań szczegółowych, ale ich nie usłyszeliśmy – zauważa prof. Orłowski i wymienia, że zabrakło przede wszystkim istotnych kwestii emerytalnych i o edukacji. – Ponadto, gdy Jerzy Hausner przedstawiał swój plan, mówił przede wszystkim o reformie wydatków sektora publicznego. Dziś nie usłyszeliśmy na ten temat ani słowa.

“Polska gospodarka dogoni niemiecką”?

Prof. Orłowski pytany o to, co oznacza program Morawieckiego dla statystycznego Kowalskiego, nie chce jednoznacznie odpowiadać i ponownie zarzuca wicepremierowi brak konkretów. – Wszystko zależy od tego, czy plan będzie zrealizowany. Jak na razie mamy do czynienia tylko z pięknie brzmiącymi hasłami – twierdzi ekonomista.

Natomiast prof. Winiecki jest zdania, że w krótkim okresie efektów nie będzie, a w dłuższym “gospodarka się usztywni i czeka nas spowolnienie”. – Jak się nie będzie gospodarce przeszkadzać, to utrzymamy tempo 3,5 proc. wzrostu PKB – twierdzi były członek RPP. – Jednak im większa będzie ingerencja, tym wolniej będziemy się rozwijać.

Wicepremier Morawiecki, w komentarzu do swojego planu mówi, że za 15 lat polska gospodarka dogoni niemiecką, a Polacy będą zarabiali na poziomie przeciętnych Europejczyków w najbogatszych krajach UE.

Prof. Orłowski przyjmuje te zapowiedzi z miłym uśmiechem.  Pokusił się – jak mówi – obliczyć możliwości dorównania poziomem naszej gospodarki do niemieckiej – wyszło, że może to nastąpić nie wcześniej, jak za 30 lat.
Źródło: money.pl/gospodarka.

UWAGA! Zapraszam serdecznie Czytelników do mojej nowej strony internetowej, która ma ponad 3700 ciekawych wpisów, w tym najnowsze – link: http://infostan.pl/.

Stanisław Cybruch

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii Europa, pieniądze, polityka, Polska i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *