Rząd szuka pieniędzy więc chwyta się różnych chwytów

„Nie możemy traktować wkładu emerytalnego, jako swego rodzaju rachunku oszczędnościowego na starość” – powiedział wiceminister pracy. Jeżeli ta teza wejdzie do ustawy, przyszli emeryci będą zrobieni na cacy.

Rządzący każdej ekipy, bez względu na opcję partyjną, lubią pienią i to jak największe. Chętnie sięgają do kieszeni podatników, bo mają ambitne plany wydatkowe, a nie mają pojęcia, jak wydzierać tym, którzy oszukują kasę państwa i np. płacą należne podatki w rajach podatkowych.

Jaskrawy przykład dał były minister finansów Jacek Rostowski w rządzie PO. Skoczył w imieniu państwa polskiego na OFE i udało się – oszczędności miliardy pracujących, gromadzone na starość, trafiły pewnego dnia do wspólnego worka państwowego ZUS. Podobny skok chce zrobić teraz człowiek dwóch ministrów – rozwoju i finansów.   

Rząd, który w kampanii naobiecywał ludziom tak dużo, że dziś już nikt nie pamięta ile, i nie pamiętają tego także obiecywacze aktualnie rządzący, ma niemały problem: skąd wziąć pieniądze na obietnice. Najlepiej chwycić je tam, gdzie najłatwiej, w dodatku, gdzie ich najwięcej.

Padł więc pomysł: wziąć tych na oko, co mają krótkie oszczędności w składkach, czyli zabrać emerytury tym, którzy nie przepracują 15 lat. Jacek Rostowski na tę wieść rzecze: „jestem w szoku”.

Chodzi konkretnie o to, że te osoby, które płaciły składki emerytalne do ZUS, krócej niż 15 lat, mogą stracić pieniądze na zawsze. – Wkład emerytalny to nie rachunek oszczędnościowy na starość – powiedział wiceminister pracy Marcin Zieleniecki.

– Jestem w szoku. To może oznaczać, że oni wiedzą o stanie finansów publicznych coś, czego my nie wiemy – powiedział portalowi WP money były minister finansów Jacek Rostowski. Członek rady nadzorczej ZUS Jeremi Mordasewicz ma wątpliwości, czy to zgodne z konstytucją. A jak się ma konstytucję tam, gdzie się ma Trybunał Konstytucyjny, to co?

– Nie możemy traktować wkładu emerytalnego, jako swego rodzaju rachunku oszczędnościowego na starość – powiedział na posiedzeniu sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, wiceminister pracy Marcin Zieleniecki, którego cytuje „Dziennik Gazeta Prawna” i przytacza popularny serwis WP money.

Chodzi o to, by emeryturę z ZUS otrzymywali tylko ci, którzy mają za sobą minimum 15 lat okresu składkowego. Jeśli opłacali składki emerytalne jedynie np. przez 14 lat i dziesięć miesięcy, na starość od ZUS nie dostaną ani grosza, a składki, które płacili przez lata, po prostu przepadną – komentują eksperci w mediach.

To jedna z propozycji, jaką dla rządu przygotował ZUS, jesienią 2016 roku. Nie, to nie pomysł wzięty ot, tak sobie, z sufitu. ZUS musiał dumać nad jakimś rozwiązaniem swych kłopotów finansowych, w jakich się znalazł. Bo wkrótce będzie brakowało mu w kasie 70 miliardów złotych. A przecież każdego roku, wielkie miliardy dokłada do kasy ZUS, kasa państwa.

Lecz wcale nie proponował, żeby zabrać części przyszłych emerytów, ich pieniądze gromadzone na starość. Jednak pomysł ZUS stał się nowym pomysłem wiceministra. Do wykorzystania i zastosowania. Dyrektor tej instytucji państwowej, za wynalazek, ma szanse dyrektorować długo, a jeśli będzie… poczciwie – bezpiecznie i szczęśliwie.
Źródło: wp.pl i money.pl.

Stanisław Cybruch

Na zdjęciu ilustracyjnym – Rząd chce zabrać emerytury niektórym osobom. Foto: info.wyborcza.pl.google.com.

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii ludzie, polityka, Polska, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *