Musimy być w głównym nurcie. Pytanie: w czyim?

Główny nurt Europy odjeżdża od Polski coraz dalej. Czy ktoś z rządzących to widzi i rozumie?  

Rząd polski ma od początku swego urzędowania, nieustające pretensje do władz Unii Europejskiej, więc walczy z UE i Komisją Europejską, a także z innymi instytucjami unijnymi, gdyż – jak mówi – wszystkie razem lub czasem z osobna mieszają się, rzekomo niesłusznie, w wewnętrzne “nasze sprawy”.

Rząd stale odpisuje i wyjaśnia to samo 

A przecież w Polsce wolnej, demokratycznej nic złego się nie dzieje – jak miała tak ma swoje granice po Jałcie, ma swoją dobrze widoczną – nawet na ulicach – demokrację, która w dodatku “ma się dobrze”, przekonuje, że ma też swoje narodowe “wolne, pluralistyczne media”, ma “wolny niezawisły” Trybunał Konstytucyjny i konstytucję, nawet wolną Puszczę Białowieską, którą trzeba bezlitośnie rąbać przez pieruńsko groźnego kornika.  

A Komisja Europejska wciąż czego od nas chce. Choć rząd dwoi się i troi, żeby dać odpowiedź w terminie na zarzuty o to i o tamto, raz o łamanie prawa unijnego, innym razem o niszczenie Puszczy, albo wolnych sądów lub o deptanie Trybunału Konstytucyjnego, bądź konstytucji, i nie wiadomo o jeszcze co. Rząd niemal nieustannie odpisuje, tłumaczy, wyjaśnia i podskakuje. Bo ileż można tłumaczyć to samo? Demokracja jest? Jest… itd.  

Miroslav Cerar wyskoczył, jak Filip z…

Teraz znowu, gdy rząd PiS serdecznie zajęty tłumaczeniem braku podstaw stawiania zarzutów w sprawach m.in. cięcia Puszczy Białowieskiej, czy łamania praworządności, musi brać się w zapasy z KE, bo jak można tak nieustannie stawiać nam te same zarzuty i grozić na dodatek sankcjami?  

Nagle wyskoczył, jak Filip z konopi, z silnego dotąd szeregu słowiańskiego i Grupy Wyszehradzkiej, szef rządu Słowenii, wiernej wspaniałemu rządowi PiS, Miro Cerar i zadeklarował, że jest gotowy poprzeć sankcje przeciwko Polsce, za – jak twierdzi – łamanie zasad praworządności. Podkreśla przy tym, że jego kraj chce być w “twardym jądrze unijnej polityki”.

“Musimy być w harmonii” 

Stało się to po tym, jak w zeszłym tygodniu prezydent Francji Makron przekonał wyszehradzkich sojuszników rządu w Warszawie do poparcia szkodliwego dla Polski projektu unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych, i polska dyplomacja znów otrzymała kolejny cios. Słowenia –  jeden z krajów Inicjatywy Trójmorza – zadeklarowała swoje poparcie dla unijnych sankcji przeciwko naszemu krajowi.  

– Widzimy w Polsce procesy, które zagrażają rządom prawa. Jeśli ktokolwiek poważnie będzie zagrażał praworządności w Europie, Słowenia poprze sankcje, jeśli będą potrzebne – powiedział w piątek premier kraju Miro Cerar w rozmowie z portalem Bloomberg. 

Premier Miro Cerar stwierdził też, że zjawisko, przed którym ostrzega polski rząd – “Europą dwóch prędkości” – naprawdę już jest faktem, a Słowenia nie zamierza pozostawać na unijnych peryferiach. – Musimy być w harmonii z najbardziej zintegrowaną częścią UE, to jest nasze zobowiązanie – zaakcentował polityk.

Słowacja za integracją z rdzeniem UE 

To co powiedział i pokazał wobec Polski premier Słowenii, podobną postawę ujawniły niedawno inne kraje naszej części Europy. Zarysowała się nagle w ostatnich dniach postawa antypolska – określana w mediach, jako powszechna. Dwa tygodnie temu, niemal identyczne słowa jak szefa rządu Słowenii, wypowiedział premier Słowacji Robert Fico, który do niedawna uchodził za jednego z najgłośniejszych krytyków UE. 

Robert Fico zdystansował się od polityki europejskiej demonstrowanej przez PiS i zadeklarował, że choć ceni współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej, to w żywotnym interesie Słowacji leży integracja z głównym rdzeniem UE, który tworzą m.in. Francja i Niemcy.  

Szczęśliwa Polska z konieczności na uboczu 

Podobną postawę zaprezentowali także inni sojusznicy Polski w regionie Środkowej Europy, w trakcie niedawnej wizyty prezydenta Emmanuela Macrona. Słowacja i Czechy, Bułgaria i Rumunia porozumiały się z francuskim prezydentem w sprawie pracowników delegowanych. Polski rząd – usłyszał tymczasem od Macrona, że w przeciwieństwie do tych państw – nie będzie decydować o przyszłości Unii.  

Aż żal bierze, jak bardzo – niemal z dnia na dzień – polski rząd Jarosława Kaczyńskiego, reprezentowany przez Beatę Szydło, stał się osamotniony, jeśli nie brać pod uwagę silnego “mocarza” węgierskiego Victora Orbana. Europa z tego powodu nie jest ani szczęśliwa ani tym bardziej zadowolona, ale jeśli jednak rządzący Polską koniecznie tak chcą, to tak mają.  

Pozostaje już tylko czekać dnia aż prezydent Macron zacznie słuchać “dobrych rad” Beaty Szydło, żeby zajął się swoimi sprawami we Francji, a premier Szydło swoimi – jedynie z prawdziwego zdarzenia rządzeniem.
Źródło: wiadomosci.wp.pl.

Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – premierzy Słowenii i Polski. Słowenia poprze sankcje UE wobec Polski. Foto: wiadomosci.gazeta.pl.google.com.

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii Europa, partia, polityka, Polska, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *