Wszystkie spółki państwowe w ręce premier Szydło

 

W PiS panuje wrzenie wśród kadr rządu. Premier Beata Szydło, w walce z wicepremierem Morawieckim, chce  osłabić jego pozycję i zaufanie u szefa partii, przed planowaną rekonstrukcją rządu.  

Natychmiast po przejęciu władzy w 2015, Prawo i Sprawiedliwość podjęło z szerokim rozmachem, zdobywanie spółek skarbowych, aby czerpać z nich całym garściami, wielkie pieniądze.

Bo spółki państwowe to kopalnia milionów, głównie dla prezesów i partyjnych menadżerów. A szarym urzędnikom płacą także wcale niemało. I takich z PiS tam nie brakuje.   

Jeżeli ktoś dotąd myślał, że skok rządu Beaty Szydło na wielkie pieniądze dla swoich, już zakończony – był w błędzie. Premier Beata Szydło będzie pierwszym w historii premierem w Polsce, który może chwycić władzę nad wszystkimi państwowymi spółkami.  

Projekt ustawy w tej sprawie złożył minister – długoletni polityk i poseł, były nauczyciel matematyki – Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów i zaufany człowiek pani premier.

Projekt opublikowano na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Nowe przepisy, według zaufanego ministra, mają zwiększyć uprawnienia Beaty Szydło w sprawie nadzoru nad spółkami Skarbu Państwa.

Przygotowany przez Henryka Kowalczyka projekt ustawy zakłada, m.in. wzmocnienia i doprecyzowania zadań premier oraz przyznanie prawa nadzoru nad wszystkimi spółkami Skarbu Państwa.  

Poszczególne ministerstwa, od początku 2017 roku nadzorują 432 takie spółki. Są one podzielone między kilka ministerstw – najwięcej, aż 240 podlega Ministerstwu Rozwoju, Mateusza Morawieckiego. I to ono straci najwięcej wpływów, jeśli projekt będzie obowiązującym prawem.  

Silna walka o wpływy w państwowych spółkach, stawała się wiele razy powodem do publicznych utarczek między ministrami, co krytykował prezes PiS Jarosław Kaczyński. Także chęć kontroli nad pieniędzmi spółek, powodowała patologie, takie jak: walka o PZU, gdzie swoich ludzi chciał wprowadzić Zbigniew Ziobro i Mateusz Morawiecki.  

Po kilku miesiącach „bezkrólewia” w PZU, w spór z ostrym przytupem wkroczyła Beata Szydło i fotel prezesa objął Paweł Surówka – człowiek ministra sprawiedliwości.  

W ten sposób premier osłabiła pozycję wicepremiera, którego nazwisko pojawia się często, w kontekście ewentualnego następcy szefowej rządu. Kolejnym przykładem była walka o stanowisko prezesa PKO BP.  

Falę dymisji prezesów przetrwał Zbigniew Jagiełło, który rządzi bankiem od 2009 roku. Stanowisko udało mu się utrzymać, wbrew opinii większości w partii rządzącej, gdyż poparł go wicepremier Mateusz Morawiecki.  

O treść projektu dziennikarze pytali Henryka Kowalczyka. Odmówił udzielenia komentarza – jak zaznaczył – do czasu, gdy dokument stanie na posiedzeniu Komitetu Stałego Rady Ministrów. Dziennikarze czekają także na odpowiedź, m.in. z Ministerstwa Rozwoju Morawieckiego, które straci, po wejściu część kompetencji.  

Przed planowaną od dawna rekonstrukcją rządu, Beata Szydło chce osłabić Mateusza Morawieckiego, by był w kącie, zamiast na czołówce. Mówiło się o nim, że może zastąpić w roli premiera, Beatę Szydło. Postawi go na tę funkcję, jako zaufanego i wielkiego ulubieńca, Jarosław Kaczyński.
Źródło: money.pl.

Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Henryk Kowalczyk i Beata Szydło. Foto: gospodarka.dziennik.pl.google.com.

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *