Przez JP Morgan “z Polski odpłynie 340 mln USD”

Niedawno media podały, że Polska awansowała do grona rynków rozwiniętych, według klasyfikacji firmy indeksowej FTSE Russell. Skakał z radości na tę wieść prezes PiS.  

Gdy pojawiła się informacja medialna, o opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, ruszyła fala spekulacji na temat tego, jakie mogą być skutki tej operacji, w różnych krajach unijnych.

Politycy w kraju nad Wisłą, zwłaszcza partii rządzącej, najpierw żyli iluzją, że rząd w Londynie będzie nadal służył interesom ochrony bezpieczeństwa Polski, przed ewentualnym wrogim atakiem militarnym.

Pomijając inne podobne spekulacje o bliskich kontaktach brytyjsko-polskich po Brexicie, zaczęły narastać lęki o tym, co grozi naszym rodakom pracującym na Wyspach.

Jakiś łepski człek z kręgów rządzących PiS, miał wpaść na genialny pomysł, podbierania z Londynu do Polski, międzynarodowych instytucji, w tym banków.  

Przypadkiem trafiło na jeden ze znanych banków świata JP Morgan, ściślej JP Morgan Chase & Co, z siedzibą w Nowym Jorku. Jak się okazuje, to jeden z największych holdingów finansowych na świecie, z aktywami wartymi 2,5 bln USD, działający w ponad 50 krajach, światowy lider w zakresie bankowości inwestycyjnej i usługach dla klientów biznesowych (Wikipedia).  

Długo nie trzeba było czekać na informację, że JP Morgan, rzeczywiście zamierza opuścić Londyn i ulokować się w Warszawie. Czy ktoś z Polski maczał w tym palce, trudno wiedzieć. Ale faktem jest, że były bankowiec, dziś wicepremier Morawiecki, publicznie powiedział, iż trzeba cieszyć się napływem do Polski z Wysp, instytucji międzynarodowych, m.in. światowego banku JP Morgan.  

Wkrótce media doniosły: To był news miesiąca. Dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się, że Polska awansowała do grona rynków rozwiniętych, według klasyfikacji firmy indeksowej FTSE Russell.

I choć na pierwszy rzut oka powinniśmy się cieszyć, decyzja agencji może przysporzyć nam samych kłopotów. – Z Polski odpłynie 340 mln dol. netto – wylicza jeden z największych banków świata JP Morgan.  

Informacja o tym, że “Polska awansowała do grona rynków rozwiniętych”, najbardziej ucieszyła szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który nie krył ogromnego zadowolenia. Bo przecież to za jego rządu, a więc i za jego sprawą, miało się to zdarzyć.  

– W ciągu najbliższych paru lat będzie tam pracowało kilka tysięcy nowych osób z kompetencjami takimi, jak: zarządzanie danymi, zarządzanie ryzykiem kredytowym, łańcuchami dostaw, czyli kompetencje matematyczne, statystyczne, ale też w dużym stopniu inżynierskie i zarządcze.

To mnie bardzo cieszy, bo to są lepiej płatne miejsca pracy i rzeczywiście jest to ogromny sukces, bo to trochę taki Mercedes w sektorze usług – powiedział wicepremier Mateusz Morawiecki (businessinsider.com.pl).

Uciecha, bez wątpienia, była za wczesna. Po pierwsze Polska przejdzie z indeksu rynków wschodzących (FTSE Emerging All Cap Index), do indeksu rynków rozwiniętych (FTSE Developed All Cap Ex-US), dopiero we wrześniu 2018 roku.

Na czas uciechy mamy jeszcze trochę… do namysłu. Po drugie nie to najważniejsze. Analitycy wciąż badają i rozważają, czy to dla nas dobra decyzja. Pytanie przy tym proste: “Czy lepiej być grubą rybą w stawie, czy płotką w morzu?” Ale odpowiedź nie jest prosta.  

Fachową opinię, albo jak kto chce – trzy grosze do tej debaty – dorzucił właśnie JP Morgan, ten sam, który niebawem otwiera swoją siedzibę, w wielkim mieście nad Wisłą. Według JP Morgan, przez decyzję FTSE Russell, z polskiej giełdy odpłynie 340 mln dol., w ujęciu netto. Tłumaczy to na prosty język starszy analityk Quercus TFI.

– Waga Polski w indeksie krajów wschodzących to obecnie 1,6 proc., zaś w indeksie rozwiniętych, może wynieść zaledwie 0,38 proc., według szacunków JP Morgan. Eksperci szacują, że największy fundusz – Vanguard FTSE Emerging Markets ETF – będzie musiał pozbyć się polskich akcji o wartości około 1 miliarda dolarów. Tylko częściowo zrekompensują to zakupy przez fundusze rynków rozwiniętych – przekonuje.  

Bank JP Morgan zwraca też uwagę na jeszcze jeden “drobny” niuansik. Analityk zauważa, że niektóre polskie spółki, teraz uznawane jako duże (Large Cap), w indeksie rynków rozwijających się, za rok okażą się nagle małe (Small Cap) – w indeksie krajów rozwiniętych. Na szczęście Polska jest tylko jedną nogą rynkiem rozwiniętym…   

Taki drobny niuansik ma w praktyce wymierne konsekwencje. Duże spółki w mniejszych indeksach, mogą liczyć na większą liczbę raportów, analiz itp., co oznacza większe zainteresowanie inwestorów.

Ale być małą firmą w dużym zbiorze, może z kolei znacznie zmniejszyć to zainteresowanie. I tu właśnie “masz babo placek”… Potwierdza się właśnie stare przysłowie: ten się śmieje ze szczęścia, kto się śmieje ostatni.
Źródło: businessinsider.com.pl.  

Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – JP Morgan w Polsce. Da 3 tys. nowych miejsc pracy. Foto: businessinsider.com.pl.google.com. 

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii Europa, ludzie, partia, pieniądze, polityka, Polska, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *