PiS powołał sobie “Instytut Solidarności i Męstwa” za 75 mln zł podatników

Pisz Narodzie sobie sam historię. Pisz wyłącznie piękną i prawdziwą. Pisz, póki budujemy Polskę nową, silną, urodziwą. Dość zakłamania, cynizmu i strachu. Piszcie ludziska szybko sami, by tylko zdążyć przed wyborami.  

Zapewne każdy, kto chce wie, że rządząca dziś partia Kaczyńskiego, choć skrajnie prawicowa, sprawuje władzę w kraju zupełnie, jak w pełni lewicowa. Rozdaje na lewo i prawo miliony, bo chce mieć pewność przy tym, że każdy pieniędzmi obdzielony, odda przy urnie w głosowaniu, swój głos nie na opozycję, a na hojną rządzącą elitę.

Zostawmy dzisiaj wypominki, ile komu PiS dał a ile wziął sobie, powiedzmy, ile jeszcze może rozdać, nim odejdzie lub zwycięży, a petem spocznie…, i nie wiemy co zrobi. Tymczasem musi mieć kolejny substytut, po “Solidarności”, Lecha Wałęsy, imienia Lecha Kaczyńskiego, instytut.  

Wbrew protestom opozycji, PiS musi mieć dla gloryfikacji zwycięstwa swego, “Instytut Solidarności i Męstwa”, i nie ma na to silnego, żeby nie powołał instytutu swego. Na jego powołanie i rozwój przeznaczył 75 milionów złotych.

Według ustawy, Instytut ma zajmować się upamiętnianiem obcokrajowców, którzy pomagali Polakom w czasie wojny. Naprawdę chodzi jednak o politykę historyczną PiS.  

Jak chciał prezes i jego zastępca Macierewicz, Sejm większością partii rządzącej, powołał “Instytutu Solidarności i Męstwa”. Uczynił to głosami solidarnie rządzącej prawicy. Zmienił przy okazji jego nazwę – słowo “odwaga” w projekcie, zastąpiło ostatecznie “męstwo”. Tekst projektu i poprawek widnieje na stronach Sejmu.  

Co wynika z tekstu ustawy o “Instytucie Solidarności i Męstwa”? Celem instytutu m.in. jest: “Inicjowanie działań w zakresie uhonorowania osób żyjących, zmarłych lub zamordowanych, zasłużonych dla Polskiego Narodu, w kraju i za granicą, ofiar zbrodni sowieckich, niemieckich lub zbrodni wojennych, w okresie od 8 listopada 1917 r., do 31 lipca 1990 r.”  

Jednak głównym zadaniem instytutu m.in. jest: wspieranie badań naukowych; gromadzenie baz danych i archiwów; upowszechnianie wiedzy o osobach zasłużonych dla “Narodu Polskiego” (pisanego wielką literą); wskazywanie osób do odznaczenia Krzyżem Wschodnim (ustanowionym w 2016 r.) oraz Krzyżem Zachodnim (ustanowionym w 2017 roku) i Medalu Virtus et Fraternitas (łac. “cnota i braterstwo”, ustanowionym przez Sejm).  

Instytutem, który będzie kosztował polskiego podatnika, na początek 75 mln złotych – będzie kierował dyrektor, którym może być tylko osoba “wyróżniająca się wiedzą z zakresu historii Polski i Narodu Polskiego” oraz “ciesząca się nieposzlakowaną opinią i daje rękojmię prawidłowego wykonywania powierzonych zadań”.  

To może oznaczać naukowca, ale nie musi. Dyrektor nie może zarabiać w żaden inny sposób, z wyjątkiem pracy naukowej, np. w PAN. Będzie go wspierać “Rada Pamięci”, jako organ doradczy, który także będzie typował kandydatów do odznaczeń, pracująca społecznie – tylko za zwrot kosztów przejazdów i diety. Nic więcej nie można dowiedzieć się z tekstu ustawy.  

O co chodzi PiS? – pytają komentatorzy i opozycja. Dlaczego tych samych zadań nie mógłby wykonywać, np. Instytut Pamięci Narodowej (IPN)? Przecież też jest na usługach czy nawet w rękach PiS.  

Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO zwróciła uwagę, że “Jedyny powód, dla którego powołujemy Instytut Solidarności i Męstwa, widzę taki, że jeszcze paru historyków nie znalazło zatrudnienia w IPN i trzeba znaleźć dla nich nowe miejsca pracy”.  

“Mamy taki racjonalizatorski pomysł, ponieważ nie podano nam nazwiska dyrektora, a musi to być ktoś bardzo odważny i ktoś bardzo mężny, więc mamy dwóch kandydatów spośród posłów klubu PiS. Jeden to pan poseł Piotrowicz, a drugi to jest pan poseł Tarczyński”– mówiła posłanka PO. 

Poseł Krzysztof Mieszkowski z Nowoczesnej zgadywał, że władzom chodzi o powołanie imitacji instytutu Yad Vashem z Izraela. To sławna na cały świat placówka, która zajmuje się badaniami nad Zagładą Żydów i badaniami naukowymi na jej temat.  

Posłanka Agnieszka Pomaska z PO pytała, czy instytut nie powtórzy drogi Polskiej Fundacji Narodowej, która wydała 19 mln złotych na kampanię promującą politykę rządu? 

We wszystkich zarzutach i protestach był element rytuału, jak gdyby posłowie i posłanki opozycji, doskonale zdawali sobie sprawę, że cokolwiek powiedzą, to PiS i tak ten swój projekt uchwali.  

Przedstawiciele PiS nie owijali sprawy w bawełnę, że Instytut ma być “elementem polityki historycznej” rządu.

Poseł Dariusz Piontkowski (PiS) pytał politycznego patrona instytutu, ministra kultury Piotra Glińskiego: “Czy ten projekt daje szansę polskiemu rządowi na to, aby prowadzić skuteczną politykę historyczną, której w Polsce przez wiele lat nie było?”  

“Czy w końcu państwo polskie stać na to, aby odpowiadać na zarzuty, które pojawiają się także na arenie międzynarodowej wobec Polaków, naszych ojców i praojców? Czy warto wydać z budżetu państwa pieniądze na to, aby bronić honoru Polaków i państwa polskiego?” 

Piotr Gliński odpowiadał: “Tak, Polska potrzebuje poważnej polityki historycznej i poważnych badań. (Oklaski) Przez kilkadziesiąt lat nie badano bardzo ważnych elementów, okresów polskiej historii”.  

“Musimy nadrobić ten czas i dlatego potrzebujemy poważnej instytucji naukowej, o charakterze naukowym, która będzie zajmowała się badaniem polskiej historii, a także wpływała na prowadzenie – to jest oczywiste, bo to jest obowiązek polskiego rządu, państwa polskiego – odpowiedzialnej polityki historycznej.” 

Nieco więcej szczegółów podała wiceminister kultury Magdalena Gawin. Przypomniała, że Polska nigdy nie nagrodziła ludzi niosących pomoc Polakom w czasie wojny. Instytut mógłby nagradzać Ukraińców, którzy pomagali polskim ofiarom czystek etnicznych na Wołyniu w 1943 roku.  

Sejm ustawę uchwalił głosami PiS i Kukiz’15. Głosowaniu towarzyszyły okrzyki przeciwników z ław opozycji: “Hańba!”, “Wstydźcie się!” “Hańba!”, “Wstydźcie się!” Nie wstydzili się – “Instytut Solidarności i Męstwa” miał być, więc będzie, bez względu na to, czy opozycja gwiżdże, tupie, krzyczy, czy zrzędzi. PiS się nie boi. PiS robi swoje. Źródło: OKO.press, Facebook.com i wp.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – członkowie rządu. Foto: polskieradio.pl.google.com.

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii partia, pieniądze, polityka, Polska, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *