“Die Welt”: Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7 – broń atomową

 

W przypadku Polski, sojusz Orban-Kaczyński, pozwala rządowi PiS spać spokojnie. KE użyła artykułu 7 traktatu – broń atomową, ale tylko z nazwy. 

W handlu znany jest na świecie tzw. “czarny piątek” – Black Friday. Wziął się z tradycji USA, jako dzień, w którym ogromne rzesze ludzi w Ameryce i wielu krajach na świecie pędzą tłumnie na zakupy, przyciągani jak przez piekielnie silny magnes – jednodniowymi promocjami sprzedaży towarów.

Black Friday przywędrował także do Polski, choć u nas ma on nie tyle amerykański, co raczej rodzimy handlowy, odwrócony lub wręcz swojsko wywrócony charakter. Wyprzedaż -70 procent bywa czasem tylko wyrazem liczby nie zaś rzeczywistości. Ale też u nas “czarny piątek” odnosi się nieraz do zabobonnych serii nieszczęść występujących tego dnia.  

Wczorajsza środa, 20 grudnia 2017, przejdzie do historii Polski i Europy, jako “czarny dzień” tygodnia, w którym po raz pierwszy w dziejach UE zastosowany został artykuł 7 Traktatu o UE, nazywany opcją atomową. Problem w tym, że uruchomienie procedury jego użycia wyczerpuje formalne środki nacisku – pisze “Die Welt”.  

Po raz pierwszy w historii Komisja Europejska zdecydowała się na uruchomienie procedury przewidzianej w artykule 7 Traktatu o UE – pisze Hannelore Crolly, brukselska korespondentka dziennika “Die Welt”, nazywanej opcją atomową.  

„Brzmi to jak uderzenie atomowe, groźba całkowitego zniszczenia, jeśli przeciwnik się nie podda (…). Ale ta prawna bomba atomowa nie jest w rzeczywistości brutalnym atakiem, tylko środkiem obronnym dla rdzenia europejskich wartości” – czytamy w gazecie. Autorka tekstu komentuje, że sytuacja w Polsce jest poważna, ale zasób ewentualnych sankcji, jakimi dysponuje Bruksela, jest faktycznie ograniczony.  

„To, co zamierza odpalić Komisja Europejska, brzmi o wiele groźniej, niż jest w rzeczywistości. Teoretycznie, na końcu procedury przewidziane jest odebranie głosu w Brukseli, co równa się tymczasowemu wyrzuceniu Polski z UE, ale z artykułem siódmym jest tak, jak z prawdziwą bombą atomową – chętnie podkreśla się, że jest ona w dyspozycji” – pisze korespondentka.  

Jak przyznaje Hannelore Crolly, użycie pełnego arsenału, czyli odebranie prawa głosu Polsce, jest mało prawdopodobne, a wartość tejże „bomby atomowej” mierzy się głównie jej siłą odstraszania.

„W języku UE oznacza to: jeśli Bruksela opowiada się za artykułem 7, to znaczy jedynie, że chce zademonstrować, jak poważna jest sytuacja. Problem w tym, że taki krok wyczerpuje inne formy nacisku” – czytamy w artykule.  

Autorka zaznacza, że uruchomienie procedury boleśnie uzmysłowi, że Unia Europejska jest w rzeczywistości bezbronna, jeżeli jakiś kraj członkowski wykazuje się wystarczającą upartością. „Odebranie Polsce prawa głosu jest praktycznie wykluczone. Bo Węgry Orbana zapowiedziały już głosowanie przeciwko. Bomba atomowa jest zatem niczym więcej jak tylko groźbą”.  

“Die Welt” cytuje eksperta ds. prawa europejskiego, prof. Thomasa Giegericha, według którego, UE ma ograniczone możliwości. “UE bazuje na tym, że wszystkie kraje członkowskie respektują prawne wytyczne”.  

W przypadku Polski, sojusz Orban-Kaczyński pozwala rządowi PiS, spać spokojnie. Kaczyński nadal będzie grał Brukseli na nosie.  

“Jeżeli jeden kraj nie trzyma się zasad gry, Unia nie może go do tego zmusić, wykorzystując siłę militarną” – powiedział profesor.

“Die Welt” przypomina, że artykuł przewidujący procedurę zawieszenia prawa głosu w Radzie UE, wprowadzono w 2007 roku, aby móc karać kraje, w których stwierdzono poważne zagrożenie podstawowych europejskich wartości.  

„Wiele osób uważa, że ma to miejsce w Polsce. Ale nie tylko tam” – czytamy. Komentatorka gazety przytacza opinie, według których władze Węgier dopuściły się poważniejszych naruszeń, ale Komisja Europejska nie zdecydowała się nigdy na „broń atomową” wobec Budapesztu.

Być może dlatego, że „rząd Węgier zachowywał więcej taktu i wykazywał większą elastyczność, oferując Brukseli małe ustępstwa” – czytamy w „Die Welt”.  

Rząd w Warszawie robi to bardziej zdecydowanie, ostentacyjnie, arogancko, konsekwentnie. Nie liczy się z niczym i z nikim. Ma głębokie przeświadczenie o swojej wielkiej sile, której nikt nie ma prawa ruszyć ani tym bardziej zniszczyć. Bo ma gwarancje poparcia Węgier.
Źródło: dw.com.  

Oprac. Stanisław Cybruch 

Na zdjęciu ilustracyjnym – Frans Timmermans. Artykuł 7 uruchomiony. Foto: dziennik.pl.google.com.

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii Europa, ludzie, partia, polityka, Polska, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *