Reformy w służbie zdrowia. Sieć szpitali i… co dalej?

 

Konstanty Radziwiłł, gdy został wyznaczony na ministra zdrowia z rządzie “dobrej zmiany” Beaty Szydło, zapowiedział Polakom, jakie podejmie reformy, aby żyło się wszystkim lepiej, zdrowiej i długo… (aż do śmierci).  

To, czego nie zepsuli poprzedni ministrowie, m.in. Arłukowicz czy Kopacz – zdołał zepsuć doskonale, minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Oczywiście nie dokonał tego dzieła świadomie. Uczynił to na drodze wspaniałych – jak tłumaczył – koniecznych dla służby zdrowia reform. Żeby pacjentom żyło się długo, zdrowo i szczęśliwie, a lekarzom – coraz więcej się zarabiało.  

Dlaczego i z jakich powodów powołano strukturę “sieci szpitali?” Według wyjaśnień Ministerstwa Zdrowia, nastąpiło to w związku z “niedostatecznie określonym podziałem odpowiedzialności za właściwą organizację i efektywne zarządzanie zasobami stacjonarnej opieki zdrowotnej”.  

W związku z tym – “jedynym, realnym sposobem postępowania w danych warunkach jest przyjęcie i wykorzystanie podejścia procesowego przy tworzeniu “sieci szpitali” – twierdzi resort zdrowia. Oznacza to, że sieć będzie rozwijana w sposób dynamiczny, zależny od zmieniających się potrzeb zdrowotnych populacji (2.mz.gov.pl).  

Konkretnie: celem tworzenia sieci szpitali – czytamy w materiałach resortu – jest stałe utrzymywanie optymalnej liczby łóżek opieki krótkoterminowej, z odpowiednią strukturą podaży świadczeń zdrowotnych, zapewniającej optymalne wykorzystanie posiadanych zasobów. I tu pojawia się nagle, dobrze znany zwrot z czasu PRL: “Należy dążyć do uzyskania bardziej efektywnych i elastycznych, podatnych na zmiany, struktur szpitali”.  

Komu wydało MZ to święte zalecenie “należy dążyć”…, na jaki czas ma być ono ważne, kto będzie odpowiedzialny i rozliczany za jego efekty po upływie, dajmy na to dwóch lat działania sieci oraz czego należy oczekiwać po funkcjonowaniu “sieci szpitali?”  

Zasługą niepowetowaną i niezaprzeczalną ministra zdrowia Radziwiłła jest niewątpliwie uruchomienie sieci szpitali. W sieci znalazły się te szpitale, które miały mieć lepsze warunki finansowe w bieżącej i dalszej pracy oraz możliwości koniecznej pomocy ze strony NFZ.  

A przecież podatnicy – pacjenci szpitali i przychodni – bez względu na to czy na ich terenie jest czy nie ma sieci, płacą regularnie, bo muszą składkę zdrowotną i oczekują od swojej służby zdrowia w szpitalu czy przychodni, odpowiedniej pomocy, gdy zajdzie taka potrzeba. Niestety, sieć podzieliła z góry szpitale, na lepsze i gorsze.  

Dzięki temu stworzono sytuację, szybszej niż dotąd, upadłości części szpitali lub ich prywatyzacji. Z mediów dowiadujemy się, że w końcu roku 2017 tylko na Śląsku upadło, co najmniej kilkanaście szpitali.  

Jednym z nich jest oddział wewnętrzny powiatowego szpitala w Oleśnie na Opolszczyźnie. Właśnie, w piękny dzień świąteczny 24 grudnia 2017, został zamknięty. Starosta oleski, jako powód zamknięcia szpitala, podał brak wystarczającej liczby lekarzy. Nie pracowali w nim zapewne wyłącznie młodzi lekarze rezydenci.  

W różnych rejonach Polski masowo rezygnują lekarze z dodatkowych dyżurów – dotychczas zrezygnowało już niemal 4,5 tysiąca medyków, w ponad 50 miastach (podaje WP.PL).  

Obecnie w szpitalu w Oleśnie, na tym oddziale, pozostało tylko dwóch lekarzy, co nie pozwala zapewnić całodobowej opieki przebywającym w nim pacjentom. Dwóch kolejnych znajduje się na zwolnieniu lekarskim, a dwóch innych wypowiedziało swoje umowy. Z tych też przyczyn podjęta została decyzja o zamknięciu oddziału.  

O sprawie powiadomiono wojewodę i Narodowy Fundusz Zdrowia. Pacjentów przewieziono do innych szpitali, a ci, których stan zdrowia na to pozwalał – wypuszczono do domu. Ale jeszcze prowadzone są rozmowy z innymi lekarzami, którzy mogliby objąć dyżury na internie.  

Tymczasem lekarze w całym kraju masowo wypowiadają klauzule opt-out, które umożliwiają pracę na dodatkowych godzinach. To efekt braku porozumienia, z resortem zdrowia, podczas ostatniego protestu środowisk medycznych. Lekarze żądają, m.in. podniesienia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB, w okresie trzech lat. Inaczej grożą wyjazdem…
Źródło: wiadomosci.wp.pl i 2.mz.gov.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Dramatyczna sytuacja w polskich szpitalach. Foto: superstacja.tv.google.com.

Share
Ten wpis został opublikowany w kategorii ludzie, partia, pieniądze, polityka, Polska, życie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *