Prawda o emeryturach przeraża i zatrważa

 

Kandydatka na premiera rządu Beata Szydło i kandydat na prezydenta RP Andrzej Duda, w batalii wyborczej zapewniali, że będą słuchać i się radzić Polaków, co i jak należy wprowadzić, żeby ludziom żyło się lepiej.  

A jak zdobyli już posady swe – zbyteczne okazały się rady, bo władza wie lepiej, co lud chce. Uszczęśliwili więc Polaków – kobiety i mężczyzn obniżeniem wieku emerytalnego, po czym radzili, że każdy, komu wybije dzień emerytalny, może nadal pracować, bo emerytura będzie niska.

W tym roku ma iść w stan spoczynku, w roli emerytów lub rencistów, ponad 400 tys. osób. Tu jawi się frapujące pytanie: jakie kto świadczenie dostanie? Jak się okazuje – bardzo niskie, z tego kobiety groszowe.  

Regionalna rzecznik ZUS, Aldona Węgrzynowicz podała informacje, o wysokości emerytur w województwie śląskim. Dane z sześciu oddziałów, na tamtym terenie, nie napawają optymizmem. Media znają najniższe i najwyższe stawki świadczeń emerytalnych.  

Według nowelizacji dotyczącej świadczeń emerytalnych, która obowiązuje od 1. marca 2017 r., minimalna ustawowa emerytura wynosi tysiąc złotych brutto. Ale jeśli nie są spełnione kryteria wskazane w ustawie, na przykład –  nie opłacano składek emerytalnych przez 20 lat, w przypadku kobiet i 25 lat dla mężczyzn, tysiąc brutto świadczenia to fikcja.  

W praktyce wyszło, że emerytury wynoszą kilka groszy, i takie naprawdę są wypłacane. Oto przykłady: kobieta z Rybnika, jej emerytura wynosi 10 groszy, bo miała ona opłacać składki na ZUS tylko przez 4 dni.  

Inna zatrważająca kwota świadczenia to 1,33 zł brutto – taką emeryturę otrzymuje kobieta zarejestrowana w oddziale ZUS w Zabrzu. Natomiast w Chorzowie wypłacana jest emerytura w wysokości 1,75 zł dla kobiety, która niecały miesiąc pracowała na umowę zlecenie i niecały miesiąc pobierała stypendium – podaje portal superbiz.se.pl.  

Najwyższa emerytura w województwie śląskim to ponad 15 tys. brutto. Dostaje ją 77-latek z ZUS-u w Chorzowie. Kolejna to ponad 13 tys. złotych brutto – dostaje ją mężczyzna, który płacił składki przez 56 lat.  

Inny przypadek to świadczenie w wysokości ponad 11 tysięcy złotych brutto dla mężczyzny, który pobiera świadczenie w Bielsku-Białej – miał ponad 55 lat stażu pracy. Podane tutaj przykłady ukazują, że wszystkie najwyższe emerytury pobierają w województwie śląskim panowie, a najniższe – panie.  

Jak wyjaśnia rzeczniczka ZUS w oddziale chorzowskim, przyczyną głodowo niskich świadczeń kobiet jest głównie to, że panie krócej pracują, przy wyliczaniu świadczenia przewiduje się ich dłuższy okres życia, mają częstsze przerwy w pracy i ogólnie zarabiają mniej niż panowie.
Źródło: superbiz.se.pl.  

Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Cała prawda o emeryturach w Polsce. Foto: wsieciprawdy.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, pieniądze, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Beata Szydło: “U nas demokracja ma się dobrze!”

 

Takie hasło, jak wyżej, Beata Szydło powtarzała wielokrotnie na salonach w Brukseli. Dziś, raczej tego nie chciałaby słyszeć, a tym bardziej powtarzać.

Czwartek, 7 grudnia 2017 roku, przeszedł do historii, jako dzień szczęścia dla Polski przez zmianę premiera rządu PiS, z Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego. Takie coś w polskiej tradycji, wg Jana Brzechwy, nazwane jest obrazowo: “zamienił stryjek siekierkę na kijek”. 

Nie chodzi absolutnie o to, kto z nich jest gorszy. Nie chodzi nawet o to, kto lepszy z dwojga: Szydło czy Morawiecki? Nie przekona Morawiecki nikogo w UE czy KE do tego, że Polska pod rządami PiS idzie dobrą drogą w dobrą stronę, w pełnej zgodzie z prawami unijnymi. 

Choć Mateusz Morawiecki bardziej obyty wśród elity Europy i włada językiem angielskim, nie zdoła wymazać z PiS-u ani tym bardziej z Polski rządzonej przez partię Jarosława Kaczyńskiego, grzechów głównych, jakich dorobiła się Beata Szydło, dzięki kłamliwemu i krzykliwemu językowi. 

Będąc w Brukseli wśród elit rządzących, m.in. w Parlamencie Europejskim, premier broniła swoim specyficznym językiem z kiepskimi argumentami, rzekomej demokracji w Polsce, twierdząc: “U nas demokracja ma się dobrze!” – zapewniała wielokrotnie. 

To wbrew zdrowym regułom moralności politycznej (czy moralność taka faktycznie istnieje?) – przekonywała z zapałem, że w Polsce nie dzieje się nic złego. Nie przyjmowała żadnych uwag przedstawicieli władz Brukseli o tym, że praworządność jest w stanie zagrożenia. 

Sławny minister “trocinowy” Jan Szyszko – od cięcia Puszczy Białowieskiej i setek tysięcy drzew przy drogach, w parkach i ogrodach w kraju – w imieniu rządu, pod kierownictwem Beaty Szydło, zapewniał szyderczo kłamiąc przed Trybunałem Sprawiedliwości, że tnie Puszczę w jej ochronie przed straszliwie zgłodniałym kornikiem.

Nieustająca i nieustępliwa walka rządu PiS, z nakazu prezesa, z Komisją Europejską i Unią Europejską, a także z Komisją Wenecką i szefem Parlamentu Europejskiego, w kraju zaś z Trybunałem Konstytucyjnym, sądami, w tym z Sądem Najwyższym i sędziami to dwuletni dorobek rządu, którym steruje prezes partii i popychana premier…

Premier Beata Szydło pokazała dobitnie Polsce i Europie, jak skutecznie i zapalczywie potrafiła walczyć w Brukseli – pewnego dnia zwyciężyła 27:1. Prezes Kaczyński i jego świta, witali ją drugiego dnia na Okęciu, białymi kwiatami oraz stekiem banalnych pochwał, za patriotyczną postawę.

“Polska jest warta tego, by być rządzoną przez tych, którym leży na sercu dobro Polaków” – rzekła 7 grudnia z trybuny premier Beata Szydło w Sejmie. “Jesteśmy rządem reprezentującym zwykłych Polaków. Nie jesteśmy rządem elit” – tak zapewniała Beata Szydło. “Ten rząd służy Polsce i robi to skutecznie” – powiedział poseł Marcin Horała z PiS. 

Inaczej widzą zmiany dziennikarze niezależni. Zuzanna Śmigiel: “Prezes, jak nikt potrafi pokazać, kto rządzi.” Tomasz Lis‏ @lis_tomasz napisał na  Twitterze: “Szydło u Rydzyka walcząca o stanowisko u Kaczyńskiego. Paranoiczny dyktator, pazerny zakonnik i marionetka. Polska’2017.” 

“Rekonstrukcja przypomina coraz bardziej słaby i przydługi serial. Wyborcy PiS muszą czuć się zagubieni. Zabiera im się, w niezbyt ładny sposób premier Szydło, żeby w zamian proponować doradcę Donalda Tuska. A i tak sterować będzie prezes” – Katarzyna Lubnauer (.N).

“Księgowy Morawiecki zna angielski. W kierownictwie PiS to coś niezwykłego. Wystarcza, by być premierem” – dodała.

“Premier Szydło wizerunkowo przeszła olbrzymią metamorfozę. (…) Niewątpliwie poszła w stronę pani Merkel” – Grzegorz Długi (Kukiz’15) w RMF FM. Według mediów, prezydent Duda, o zmianie premiera dowiedział się z telewizji?

Dlaczego nagle odwołano Beatę Szydło? Według rzeczniczki PiS, z uwagi na trudną sytuację międzynarodową. Rzecznik Beata Mazurek tłumaczyła, że UE nas atakuje i dlatego potrzebna jest nowa twarz.  

Słuchając opinii polityków Prawa i Sprawiedliwości, Szydło jest najwspanialszym premierem w historii. No, może poza Jarosławem Kaczyńskim. Beata Szydło była wychwalana od niebiosa. Przypisywano jej wszystkie przymioty męża stanu. Mimo to, kierownictwo PiS uznało, że Szydło nie daje rady. 

“Trzeba było wygranej socjalistów narodowych, żeby premierem mógł zostać bankier i milioner” – Tomasz Lis‏ @lis_tomasz. “Ci którzy mówią, że Morawiecki zmieniłby wizerunek Polski w Europie – albo są głupcami, albo nas mają za głupców.”
Źródło: wp.pl i rmf24.pl. 

Stanisław Cybruch 

Na zdjęciu ilustracyjnym – Premier Beata Szydło i wicepremier Mateusz Morawiecki. Foto: wyborcza.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii Europa, ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Nauka. Z badań wynika, że psy są mądrzejsze od kotów

 

O tym, że zwierzęta są inteligentne i rozumieją język człowieka, wiemy od dawna. Ale to, że psy są mądrzejsze od kotów, dowiedziono w badaniach dopiero niedawno. 

Badania przeprowadził międzynarodowy zespół uczonych pod kierunkiem prof. Suzany Herculano-Houzel z Uniwersytetu Vanderbilt w USA. Mimo to, właściciele kotów przyjęli sceptycznie i z niedowierzaniem, rezultaty tych badań.

Grupa naukowców z Brazylii, Danii, RPA i USA, badając najbliższe człowiekowi czworonogi, obrała metodę, która pozwala na przeliczenie i porównanie neuronów, w ośrodkowym układzie nerwowym – psów i kotów.

Neurony – komórki nerwowe – są zdolne do przetwarzania i przekazywania informacji w formie sygnału elektrycznego i są podstawowym elementem układu nerwowego. Najwięcej neuronów jest w ośrodkowym układzie nerwowym ssaków, w składzie którego jest mózgowie i rdzeń kręgowy. 

Dotąd naukowcy zainteresowani porównaniem inteligencji różnych zwierząt skupiali się zwykle na mierzeniu wielkości mózgu. Prof. Suzana Herculano-Houzel w 2005 r. opracowała “szybką, prostą i tanią metodę obliczania” liczby neuronów w mózgu zwierząt i ich układzie nerwowym. 

Naukowcy, stosując metodę opracowaną przez prof. Herculano-Houzel obliczyli, że kora mózgowa typowego kota Mruczka, zawiera ok. 250 mln  neuronów, a kora mózgowa ważącego ok. 8 kg psa Azorka, obejmuje ok. 429 mln komórek nerwowych – prawie dwa razy więcej.

Prof. Herculano-Houzel: “sugeruje to, że psy mają o wiele większe zdolności poznawcze (kognitywne), niż koty”. 

Zdaniem naukowców, inteligencja jest tylko jednym, ale nie jedynym, z walorów czworonogów. W przypadku kotów, liczy się też ich intuicja, niezależność, przywiązanie i “puszystość”. 

Wyniki badań uczonych amerykańskich będą wkrótce opublikowane w najnowszym numerze fachowego czasopisma “Frontiers in Neuroanatomy”.
Źródło: fakty.interia.pl i ekologia.pl. 

Oprac. Stanisław Cybruch 

Na zdjęciu ilustracyjnym – psy mądrzejsze od kotów. Foto: ekologia.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, nauka, Polska, świat, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

“Zranione życie” Jarosława Kaczyńskiego i wpływ na nie Machiavellego

 

“Areną jego dzieciństwa była krwawo spustoszona przez Niemców, a potem naznaczona przez stalinowski terror, Warszawa. W tych ruinach dorastał”. 

Niemiecki korespondent “Frankfurter Allgemeine Zeitung” w Warszawie Konrad Schuller, analizuje wpływ filozofa, prawnika i pisarza Niccola Machiavellego na poglądy i politykę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, i dopatruje się podobieństw w obu biografiach. 

“Dlaczego Kaczyński uważa właśnie jego (Machiavellego) za największego?” – pyta warszawski korespondent “FAZ” w eseju “Zranione życie”. Według niego, losy Kaczyńskiego i Machiavellego, wykazują wiele zbieżności. 

Jarosław Kaczyński “otoczony był od wczesnych lat przeżytym, opowiadanym w domu rodzinnym, pobudzającym (wyobraźnię) okrucieństwem, które przenikało także świat Machiavellego”. 

“Areną jego dzieciństwa była krwawo spustoszona przez Niemców, a potem naznaczona przez stalinowski terror, Warszawa. W tych ruinach dorastał, razem ze swoim bratem bliźniakiem, który później jako prezydent zginie w katastrofie rządowego samolotu” – pisze niemiecki dziennikarz. 

“Obaj (Jarosław i Lech) słuchali bez przerwy, w atmosferze katolicko-patriotycznego domu rodzinnego, opowieści o przeszłości, zagładzie, oporze i przeżyciu. Obaj stali się zwolennikami kary śmierci” – kontynuuje Konrad Schuller. 

Autor artykułu “Zranione życie” przypomina, że włoski pisarz polityczny doby odrodzenia Niccola Machiavelli, był w 1513 roku torturowany i pisząc swoje najsłynniejsze dzieło – “Książę” – nie pozbył się jeszcze lęku przed śmiercią. “Księcia” można czytać jako “wyznanie śmiertelnego przerażenia, a tym samym przejaw traumy” – zauważa komentator. 

“Kaczyński nie był co prawda torturowany, lecz okrucieństwo należało od dzieciństwa do jego świata” – pisze Schuller. “Dla urodzonego w 1949 roku dziecka uczestników Powstania Warszawskiego, opowieści o masowym rozstrzeliwaniu kobiet i dzieci, o rozpaczliwym oporze i koniecznym zabijaniu zdrajców, były głównym rytmem jego młodości” – uważa autor. 

“Po Niemcach nadeszli Rosjanie. Jarosław Kaczyński należał do kościelno-patriotycznego skrzydła dysydentów. Niebezpieczeństwo, donosicielstwo, strach były częścią jego świata. Pogarda dla prawa, wszechobecność kłamstwa, dywersja, morderstwa wywarły wpływ na jego życie” – pisze Konrad Schuller. 

Niemiecki dziennikarz przypomina, że dwadzieścia lat po demokratycznym zwrocie, zginął kochany brat Jarosława – prezydent Lech Kaczyński, kiedy leciał do Rosji, by “oddać hołd ponad 20 tys. Polaków, których Stalin kazał zamordować nieopodal Katynia”. 

Pokolenie powojenne Kaczyńskiego doświadczyło na własnej skórze uwagi Machiavellego, że “w zasadzie nie istnieje bardziej pewny instrument panowania, niż zniszczenie”. 

Opowieści rodzinne o zamordowanych patriotach, o egzekucjach na kolaborantach, przekonały niektórych z ekipy (Kaczyńskiego), że “człowiek, który chce czynić tylko dobro, przebywając wśród wielu, którzy czynią zło, musi przegrać”. Kto chce żyć, ten musi “być w stanie, czynić zło, gdy jest to konieczne” – cytuje włoskiego pisarza Schuller. 

Światopogląd Kaczyńskiego “nosi ślady zranienia” – zaznacza niemiecki dziennikarz i dodaje, że nie ma w nim miejsca na nadzieję. “Solidarność w Europie? Pojednanie z Niemcami? Nie «unikniesz wojny»” – powiedział Machiavelli.

“«Europa» z całą swoją retoryką o prawie i humanizmie jest tylko kamuflażem cynizmu, który panuje w świecie, musi panować, gdyż bez niego nie można przeżyć” – czytamy w dzienniku “FAZ”. 

“Fundamentalna nieufność” widoczna jest szczególnie wyraźnie w jego podejściu do możliwości pokoju w polityce wewnętrznej. Kaczyński jest przekonany, że upadek komunistów w 1989 roku, był oszustwem – w rzeczywistości władza zmieniła jedynie kostium, a dawne elity do dziś kierują gospodarką, partiami, wymiarem sprawiedliwości – tłumaczy dziennikarz Konrad Schuller. 

“Kto uznał państwo za spisek przeciwko narodowi, ten musi działać. Musi nie tylko podporządkować sobie sądy, radio i telewizje, wojsko, musi w dodatku uczynić to szybko, tak szybko, jak Kaczyński, który zaraz po przejęciu władzy w 2015 roku, serią błyskawicznych ustaw zaczął wyznaczać jednolity kierunek sądów” – czytamy w “FAZ”. 

“Co chce zrobić Kaczyński ze zdobytą władzą?” – pyta Schuller na zakończenie eseju. “Łatwiej byłoby powiedzieć, czego nie chce. Nie chce sułtańskiego pałacu, nie udaje też seksualnie naładowanego wodza, w okularach pilota”.

“Pozostawia innym splendor urzędów, ukrywa się w warszawskiej siedzibie swojej partii, która jest tak reprezentacyjna, jak sklep dywanów z przeceny” – wyjaśnia dziennikarz Schuller. 

Jak zaznacza, nawet jego najwięksi wrogowie nie zarzucają Kaczyńskiemu, że chce się osobiście wzbogacić. “Po co mu więc tyle władzy, zdobytej kosztem obrócenia w gruzy wymiaru sprawiedliwości, podzielenia narodu i wpędzenia kraju w samotność tak głęboką, jak ostatnio przed niemiecko-sowieckim najazdem w 1939 roku?” – zastanawia się niemiecki dziennikarz.

Zdaniem Konrada Schullera, w wyjaśnieniu tej zagadki, mogą pomóc Machiavelli i niemiecki prawnik Carl Schmitt. Ten ostatni reprezentował pogląd podzielany przez polską prawicę, że państwo “nie jest produktem kompromisów, lecz dającym się opisać jedynie «teologicznie» konstruktem własnego prawa”. 

Jak zastrzega Schuller, ta interpretacja jest zgodna z żywym do dziś wyobrażeniem o Polsce, jako “narodzie z wyższą misją – Chrystusie narodów”. Zadaniem idealnego męża stanu jest, w rozumieniu polityka i prawnika Machiavellego, uratowanie ojczyzny. I Jarosław Kaczyński postanowił ratować “Polskę w ruinach”.
Źródło: dw.com.

Oprac. Stanisław Cybruch 

Na zdjęciu ilustracyjnym – Polen Jarosław Kaczyński PIS. Foto: dw.com.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

UE przed wielką reformą. Polska może być z boku

 

​Odkąd rządzi partia Jarosława Kaczyńskiego, rząd nie ustaje w walce z Unią Europejską, aby wstać z kolan i pokazać światu, jak należy budować w kraju nad Wisłą ojczyznę suwerenną, odważną, silną, nową, pisową.

Tymczasem Komisja Europejska (KE) zaproponowała krajom unijnym utworzenie Europejskiego Funduszu Walutowego (EFW), powołanie również Europejskiego Ministra Gospodarki i Finansów i stworzenie “nowych instrumentów budżetowych” dla strefy euro.  

To główne założenia reformy unii gospodarczej i walutowej. Jak ostrzega dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, te plany oznaczają, że Polska może pozostać na boku.  

“Po latach kryzysu nadszedł czas, abyśmy wzięli przyszłość Europy w swoje ręce. Obecny silny wzrost gospodarczy zachęca nas do działań, które sprawią, że unia gospodarcza i walutowa będzie bardziej zjednoczona, efektywna, demokratyczna i przynosić będzie korzyści wszystkim obywatelom.”

“Najlepszy czas na naprawę dachu jest teraz, póki świeci słońce” – powiedział szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.  

Głównym elementem propozycji jest utworzenia Europejskiego Funduszu Walutowego, opartego na strukturze Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS).

Fundusz miałby pomagać państwom strefy euro znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej. Byłby on pożyczkodawcą ostatniej instancji, aby ułatwić restrukturyzację i  uporządkowaną likwidację tych banków, które mają poważne trudności finansowe.  

W UE toczy się od wielu miesięcy debata na temat osobnego budżetu dla strefy euro. W tym kontekście, KE zaproponowała w środę, 6 grudnia 2017, stworzenie “nowych instrumentów budżetowych” dla unii walutowej.
KE nakreśliła również “wizję stworzenia pewnych funkcji budżetowych, niezbędnych dla strefy euro i całej UE, w ramach obecnych i przyszłych finansów publicznych UE”.  

Trzecia propozycja to powołanie Europejskiego Ministra Gospodarki i Finansów, który mógłby sprawować obowiązki wiceprzewodniczącego KE i zarazem przewodzić eurogrupie. Powołanie takiego ministra – zdaniem KE – jest możliwe w ramach obowiązujących Traktatów UE.  

“To nowe stanowisko zwiększyłoby spójność, efektywność, przejrzystość, a także możliwość demokratycznego rozliczania i kształtowania polityki gospodarczej w UE i strefie euro, przy pełnym poszanowaniu kompetencji krajowych” – podkreśliła w komunikacie KE.  

Te plany oznaczają jednak, że Polska może pozostać na boku. Powstaną specjalne fundusze dla krajów na drodze do przyjęcia euro. Będzie to pomoc finansowa, techniczna i wsparcie poprzez doradztwo – informuje dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.  

Komisja Europejska wymienia w tym kontekście Chorwację i Bułgarię. Nie będzie osobnego budżetu dla strefy euro, a jedynie osobna linia budżetowa – przede wszystkim niskooprocentowane pożyczki, zamiast darowizn.  

Dla Polski, która w najbliższym czasie nie zamierza przyjmować euro, trudne do zaakceptowania może być powołanie ministra Eurolandu, który będzie równocześnie wiceszefem Komisji Europejskiej. Będzie on miał  jednocześnie wpływ na decyzje m.in. w sprawie Polski, reprezentując zarazem interesy Eurolandu. Źródło: rmf24.pl i fakty.interia.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – Jean-Claude Juncker. Szykuje się wielka reforma w UE? Foto: fakty.interia.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii Europa, ludzie, partia, pieniądze, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kaczyński wyznał swoje podobieństwo do jednego z bohaterów narodowych

 

“Uważaliśmy się w jakiejś mierze, rzecz jasna, za kontynuatorów jego myśli. Były między nami pewne różnice, bo mój śp. brat, z dużą rezerwą podchodził do tradycji narodowej.”  

Jeżeli ktoś nie wie, dlaczego Jarosław Kaczyński tak głęboko orze Polskę, może znaleźć odpowiedź, po zapoznaniu się z jego zwierzeniami, m.in. teraz w “Gazecie Polskiej”, a wcześniej w długiej rozmowie z legendarną, nie żyjącą już dziennikarką, Teresą Torańską. 

– Uważaliśmy się w jakiejś mierze, rzecz jasna w zasadniczo odmiennych warunkach, za kontynuatorów jego myśli – mówił o sobie i zmarłym bracie bliźniaku prezes PiS. Kogo miał na myśli Jarosław Kaczyński? (gazeta.pl).  

We wtorek, 5 grudnia 2017, uroczyście obchodzono 150. rocznicę urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego. Z okolicznościowym orędziem wystąpił prezydent Duda. Potem w warszawskim Teatrze Palladium odbył się koncert fortepianowy.  

Patronowała mu “Gazeta Polska” i prezes Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński na koncercie się nie pojawił, ale przysłał list, który odczytany został przez Tomasza Sakiewicza, naczelnego gazety.  

Prezes Kaczyński zaczął swój list od przypomnienia, że razem z bratem uważali Piłsudskiego za “najwybitniejszego Polaka, obok świętego Jana Pawła II oraz sługi bożego, kardynała Stefana Wyszyńskiego”, a “postać wskrzesiciela państwa polskiego, od zawsze była im bardzo bliska”.  

“Uważaliśmy się w jakiejś mierze, rzecz jasna w zasadniczo odmiennych warunkach, za kontynuatorów jego myśli. Były między nami pewne różnice, bo mój śp. brat z dużą rezerwą podchodził do tradycji narodowej, ale – co znajduje wyraz we wszystkich dokumentach programowych Porozumienia Centrum oraz Prawa i Sprawiedliwości – było dla nas najważniejsze…”  

Jarosław Kaczyński porównania do naczelnika lubi. Lubi sam o tym mówić. I chyba także jest zadowolony, kiedy inni o tym wspominają. W zeszłym roku, podczas obchodów Święta Niepodległości, jako Naczelnik państwa odbierał honory.

– Szanowni Państwo, Naczelnik Państwa prezes Jarosław Kaczyński – witał go przed pomnikiem marszałka, szef Stronnictwa Narodowego Ludwik Wasiak. Na to Kaczyński zareagował uśmiechem.  

Przeszło 20 lat temu, Teresa Torańska zapytała w wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego, kim chciałby być. “Ja bym chciał być emerytowanym zbawcą narodu.

Najbardziej chciałbym być szefem, silnej, bardzo wpływowej, współtworzącej albo tworzącej rząd partii” – zwierzył się dziennikarce. Podobieństw do pozycji Józefa Piłsudskiego, w ostatnich latach życia, nie da się w tym stwierdzeniu nie zauważyć.  

O bardzo silnym przywiązaniu do sposobu myślenia politycznego, stosunku do Polski i silnych chęciach zmiany Polski na silną militarnie, nowoczesną, wielką od morza do morza, no i zbudowaną na modłę jak chciał marszałek, a dziś, jak chce nasz najmilszy Naczelnik Prezes Kaczyński.
Źródło: wiadomosci.gazeta.pl.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – prezes Kaczyński zwierzył się, do którego z bohaterów narodowych jest mu najbliżej. Foto: wiadomosci.gazeta.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Japońskie linie inwestują w Boom XB-1 następcę Concorde

 

Człowiek od zarania dziejów pchany był silnym pragnieniem, by latać jak ptaki coraz wyżej i szybciej, i by koniecznie sięgać gwiazd. 

Zaczęło się to w antycznej Grecji, kiedy legendarny Dedal i jego syn Ikar, w przypływie nadmiernej ambicji, wbrew naturalnemu porządkowi świata, postanowili uciec z wyspy na skrzydłach, gdzieś hen aż do Słońca.  

Latanie ludzi w powietrzu udało się zrealizować dopiero w 1903 roku, kiedy dwaj bracia Amerykanie zbudowali samolot o napędzie spalinowym – ich pierwszy lot trwał zaledwie 12 sekund. Od tamtej pory konstrukcje urządzeń latających mnożyły się na potęgę – były coraz liczniejsze, doskonalsze, o rosnących możliwościach zasięgu, wysokości i szybkości lotu. 

Aktualnie japońskie narodowe linie lotnicze Japan Airlines, zainwestowały w projekt budowy naddźwiękowego odrzutowca pasażerskiego, nowej generacji. Japoński Boom XB-1 ma być następcą concorde’a, który w 3,5 godziny pokona trasę – z Londynu do Nowego Jorku.  

Wprawdzie podejmowano już kilka prób budowy tego typu maszyny, jednak nie do pokonania był problem ogromnego jej hałasu, co było wyjątkowo uciążliwe podczas startu i lądowania. Lista problemów jest dłuższa – pochłania więcej paliwa, wymaga dużo szczegółowych przygotowań do lotu i czy może latać jedynie po określonych trasach.  

Obecnie następca concorde już coraz bliżej. Japońskie linie inwestują w marzenie Richarda Bransona. Boom Technology, firma z Denver (USA), współpracuje m.in. z Richardem Bransonem, miliarderem i założycielem grupy Virgin Group, który ma być odbiorcą pierwszych 10. samolotów.  

Inwestycja 10 milionów dolarów jest znacząca przede wszystkim dlatego, że pokazuje realne zainteresowanie japońskich linii lotniczych zakupem i eksploatacją naddźwiękowych samolotów. Poza tym linie zarezerwowały opcję na zakup 20 tego typu maszyn.  

Obecnie podróż z Tokio do San Francisco zajmuje około 11 godzin. Teoretycznie Boom XB-1 mógłby skrócić ten czas o połowę. Ale to dopiero teoria, naukowcy, inżynierowie i technicy pracują nad jak najlepszymi projektami maszyny latającej typu Boom XB-1.  

Przy okazji przypomnijmy – ostatni lot naddźwiękowego samolotu pasażerskiego – miał miejsce w 2003 roku. Na pokładzie concorde’a, w ostatnich latach jego użytkowania, zajętych było nie mniej niż 75 proc. miejsc, przy cenie ok. 7–10 tysięcy funtów, za bilet w dwie strony.  

Duże zainteresowanie pasażerów powodowało, że loty trzeba było rezerwować ze znacznym wyprzedzeniem. Dziś, w erze znacznie większej globalizacji, z pewnością chętnych byłoby jeszcze więcej. Przeciętni klienci mają dzisiaj więcej pieniędzy i chcą podróżować dużo szybciej.  

Część z nich jest w stanie zapłacić naprawdę dużo, za znacznie szybszą podróż, w możliwie komfortowych warunkach. Wprawdzie takich pasażerów jest relatywnie niewielu, ale są w stanie zapłacić dużo, za znacznie szybszą podróż, w możliwie komfortowych warunkach. I takie warunki są właśnie brane pod uwagę w konstruowaniu modelu XB-1.
Źródło: turystyka.wp.pl i technowinki.onet.pl.  

Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – samolot ponaddźwiękowy Boom XB-1. Foto: money.cnn.com.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, nauka, pieniądze, świat, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Dziennikarze polscy przekonują Europę do “dobrej zmiany”

 

Siła “dobrej zmiany”, bijąca z mediów posłusznych rządowi PiS, nie wystarcza do wybicia na zagranicę opinii ekipy rządzącej, więc wyruszyła ze wsparciem grupa dziennikarzy, w podróż po Europie.  

Rządząca partia Jarosława Kaczyńskiego, rozpędzona po zwycięstwie wyborczym w 2015, jak Pendolino po szynach, służy w jak najlepszej formie, przemianom zachodzącym w kraju, które mają być wyrazem nowej, ślicznej, nowoczesnej, silnej siłą armii, Polski. W końcu nasza Polska ma być wzorem państwa, z którego powinny czerpać inne kraje unijne.  

Tym szczytnym celom prezesa służy z jak najlepszej strony, grupa polskich żurnalistów skupionych wokół Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, którzy odwiedzili, m.in. Berlin, Brukselę i kilka innych miast w Europie, aby w ramach chwalebnej misji przekonywać niemieckich, francuskich czy angielskich kolegów, do “dobrej zmiany” w mediach.

“Niemcy zaczynają bać się jechać do Polski” 

– Jestem prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP), zaniepokojonym prezesem – zaczął spotkanie z niemieckimi kolegami, szef SDP Krzysztof Skowroński. Jak wyjaśnił, jego niepokój budzi to, co w Niemczech mówi się i pisze o Polsce.  

– Zdecydowana większość tekstów poświęconych naszemu krajowi, ma negatywny wydźwięk, a to nie służy dobrym stosunkom, tylko wywołuje wrogość. Niemcy zaczynają bać się jechać do Polski – mówił Skowroński.  

Zmianie tego negatywnego obrazu Polski w niemieckich, a także innych europejskich mediach, ma służyć program finansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie. W jego ramach, SDP wysyła do europejskich stolic grupę dziennikarzy, którzy na miejscu mają na celu przekonywać, że – wbrew rozpowszechnionym opiniom – nie trzeba martwić się o wolność słowa i kondycję mediów w Polsce.  

Metoda i program podróży dziennikarzy SDP wywołuje konsternację w polskim środowisku dziennikarskim. Jerzy Haszczyński z dziennika “Rzeczpospolita”, którego nazwisko wymieniano wśród potencjalnych uczestników akcji, oświadczył już dawno, że nie weźmie w niej udziału, bo nie ma zamiaru zajmować się “obroną żadnych rządów i partii”.  

“Agresywny język relacji o Polsce”

Ale są tacy dziennikarze, którzy absolutnie nie mają z programem problemu. W Berlinie, obok Skowrońskiego, pojawili się: Piotr Semka z tygodnika “Do Rzeczy”, Olga Doleśniak-Harczuk z “Gazety Polskiej Codziennie”, Cezary Gmyz z TVP, Andrzej Potocki z tygodnika “Sieci”, jak również Andrzej Iwicki z Radia Wnet.  

– Polskę opisuje się w Niemczech bardzo jednostronnie – przekonywał podczas spotkania w Berlinie – Cezary Gmyz. Piotr Semka oceniał, że niemieckie media zbyt łatwo przyjmują narrację dominującą w polskich mediach, krytycznych rządowi. Olga Doleśniak-Harczuk zwracała uwagę na agresywny — jej zdaniem – język relacji o Polsce.

“Polska znowu spadła o kilka miejsc” 

Dziennikarze niemieccy dokładnie słuchali “wykładów” kolegów z Polski, aż w końcu zapytali: dlaczego w składzie delegacji nie ma żadnego dziennikarza z mediów, które nie uchodzą za przyjazne PiS-owi? – Wystarczająco długo rozmawialiście z “Gazetą Wyborczą”, teraz możecie porozmawiać z “Gazetą Polską Codziennie”, to chyba sprawiedliwe – odpowiadała Olga Doleśniak-Harczuk.  

Ulrike Gruska, z organizacji Reporterzy bez Granic powiedziała, że jej organizacja jest bardzo zaniepokojona sytuacją mediów w Polsce. – Pokazuje to nasz ranking wolności prasy, w którym Polska znowu spadła o kilka miejsc – mówiła Gruska.  

Telewizja Polska posłuszna PiS 

Nie rozumie, jak przyznał, krytyki sytuacji w Polsce, Krzysztof Skowroński. Przekonywał, że niedawna rezolucja Niemieckiego Stowarzyszenia Dziennikarzy DJV, w której piętnowano presję ekonomiczną wywieraną przez rząd PiS na polskie media, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Krzysztof Skowroński przywiózł do Berlina kilka tygodników ukazujących się w Polsce, aby podjąć próbę ilustracji w ten sposób, pluralizmu poglądów w polskich mediach. Ale w końcu sam przyznał, że Telewizja Polska posłuszna PiS, pracuje i rozwija się “w cieniu rządu”.  

“Nie ma jednostronnych relacji polskich spraw” 

Polskim dziennikarzom, mimo wysiłków, nie udało się przekonać niemieckich kolegów, do “dobrej zmiany”. Thomas Dudek piszący m.in. dla Spiegel Online mówił, że nadal jest zaniepokojony sytuacją polskich mediów, zwłaszcza publicznych. 

– Niepokoi także to, że prywatne, liberalne media nie dostają reklam od państwowych spółek, albo urzędy nie mogą ich prenumerować. Tu nie pomoże pokazanie nam kilku tygodników – zaakcentował. Thomas Dudek odrzucił oskarżenia o jednostronne relacjonowanie polskich spraw.

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich odwiedza również inne europejskie stolice. Spotkania zaplanowano też w: Brukseli, Londynie, Bratysławie, Budapeszcie i Pradze. Ministerstwo Spraw Zagranicznych ministra Waszczykowskiego przeznaczyło na program podróży i promocji rządu PiS, 268 tysięcy publicznych złotych, wziętych z kieszeni podatników.
Źródło: dw.com.  

Oprac. Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – prasa niemiecka. Foto: wprost.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii Europa, ludzie, partia, pieniądze, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Jak rządzące PiS chce ustawić wybory

 

Partia rządząca prezesa Kaczyńskiego robi co może, żeby zmajstrować ustawę wyborczą dla swoich potrzeb i wygrać wybory samorządowe w 2018 roku, a potem parlamentarne w 2019 r.

Buntuje się przeciwko temu opozycja, a także szef Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) sędzia Wojciech Hermeliński – w latach młodości kolega a później współpracownik prezesa Kaczyńskiego. Szef PKW wycofał się, wraz z ekspertami PKW, z udziału w pracach nadzwyczajnej komisji sejmowej zajmującej się zmianami w prawie wyborczym.  

Jednak PiS nie liczy się z nikim – robi swoje: przepycha kolanami swoją nową ustawę wyborczą, bo musi mieć to, co chce: ustawę taką jak chce prezes i pewne zwycięstwo wyborcze. Sędzia Wojciech Hermeliński wycofał się z udziału w komisji sejmowej ds. wyborów, a to może znaczyć, że jest bliski podania się do dymisji.  

Szef PKW Hermeliński zauważył: “coś tu brzydko pachnie”. Uznał, że przepychane w Sejmie przez PiS, zmiany w ordynacji wyborczej, grożą zarówno chaosem, jak i upolitycznieniem wyborów samorządowych. PKW ma na dodatek, dość niepopartych dowodami ataków pod jej adresem, że dopuściła do sfałszowania wyników poprzednich wyborów (polityka.pl). 

Krytyka przepychanych przez PiS zmian prawa wyborczego połączyła opozycję parlamentarną. Szczególnie aktywnie protestują ludowcy, bo walczą o przetrwanie na terenach wiejskich, gdzie PiS odbiera im wyborców. Jednak nie chodzi tu tylko o własne interesy PSL (Szostkiewicz). 

Ludowcy bronią też demokracji wyborów przed zakusami partii rządzącej, by tak je ustawić, iż wygra właśnie ona. Zmiany uderzą też w JOW-y, oczko w głowie Pawła Kukiza. Ale Kukiz ulega coraz bardziej marginalizacji w swoim ugrupowaniu, bo protesty Ludowców są głośniejsze niż kukizowców. 

Ostrzeżenia przed manipulacją wyborami, po myśli władzy PiS, zgłaszane są od dawna. Obóz rządzący stara się je, na różne sposoby bagatelizować, a równocześnie, w swoim orwellowskim stylu, zapewnia, że zmiany kodeksu wyborczego wzmocnią demokratyczny charakter wyborów. 

Widać teraz dobitnie, jak sprawdzają się przepowiednie, że cała polityka PiS jest nastawiona na podporządkowanie partii – instytucji prawnych, państwa, policji, wojska, edukacji, gospodarki, usług i ludzi, by zapewnić sobie polityczną kontrolę nad wyborami. Chodzi o to by PiS rządził 5 kadencji, pod jak najmniejszą kontrolą obywateli. 

Sędzia Wojciech Hermeliński postąpił słusznie wychodząc z komisji. Może zrobi jeszcze krok dalej i poda się do dymisji. A to będzie jasny sygnał, że na manipulowanie polityczne PiS wyborami, nie ma zgody. Czy także tak zrozumieją obywatele, którym nie po drodze z bałamutną władzą PiS?
Źródło: szostkiewicz.blog.polityka.pl. 

Stanisław Cybruch

Na zdjęciu ilustracyjnym – sędzia Wojciech Hermeliński. Foto: portalsamorzadowy.pl.goolge.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, partia, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Efekty 500 plus, czyli największy sukces PiS

Program 500 plus, realizowany od kwietniu 2016 roku, zdaje się być największym sukcesem rządu PiS, czyli “dobrej zmiany”.  

Program Rodzina 500 plus, z powodzeniem realizowany od początku po jego przyjęciu przez rząd PiS, a następnie przez Sejm – w kwietniu 2016 roku, ruszył z miejsca. Dziś zdaje się być postrzegany, jako największy sukces “dobrej zmiany”.  

Pytanie zasadnicze: czy 500 plus naprawdę zachęca młode małżeństwa do posiadania większej ilości dzieci? 61 procent Polaków uważa, że “tak” – wynika z sondażu prowadzonego dla Wirtualnej Polski, na panelu Ariadna.

500 plus wpływa na sytuację polskich rodzin 

Większość ekspertów przestrzegało przed wdrożeniem programu Rodzina 500 plus. Pojawiały się zarzuty, że to rozdawnictwo publicznych pieniędzy a 500 złotych miesięcznie dla rodziny nie sprawi, że będzie się rodzić więcej dzieci. W konsekwencji – jak tłumaczono – program nie rozwiąże przyszłych smutnych problemów demograficznych.  

Czarne scenariusze – w tym przypadku – się nie sprawdziły. Z 500 plus co miesiąc korzystają miliony Polaków. Program odmienił życie rodzin, pobudził gospodarkę i zachęcił Polki do podejmowania decyzji o zachodzeniu w ciążę – czytamy w portalu opinie.wp.pl.  

Czytaj>>> Olejnik o 500 plus: “To PiS zrobił dobrze” 

Jak wynika z sondażu WP, zdecydowana większość Polaków (68 proc.) uważa, iż pieniądze z 500 plus, wpływają wyraźnie pozytywnie na sytuację polskich rodzin. Tylko 14 procent badanych jest odmiennego zdania. A 18 procent respondentów nie umie tego ocenić.  

Zasługa 500 plus to większa liczba urodzin? 

Z danych GUS wynika, że po raz pierwszy od wielu lat w tym roku, liczba urodzeń przekroczy 400 tysięcy. Na pytanie, czy Twoim zdaniem program 500 plus zachęca Polaków, do posiadania większej liczby dzieci, “tak” odpowiedziało 61 proc. ankietowanych., 22 proc. zaprzeczyło, a 17 procent stwierdziło: “trudno powiedzieć”.  

Z badania dla WP wynika, że najwięcej pieniędzy z 500 plus idzie na edukację dziecka (53 proc.), ubrania (50 proc.) i żywność (36 proc.). Polacy, dzięki temu programowi zaczęli także oszczędzać – 18 procent pieniędzy jest odkładana do pończochy.  

Badanie sondażowe przeprowadzono dla Wirtualnej Polski, na panelu Ariadna, w dniach 24-27 listopada 2017 roku. Była to próba ogólnopolska osób od 18 lat wzwyż (N=1045). Kwoty były dobrane wg reprezentacji w populacji: płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości, w których badani mieszkają. Metoda: CAWI.
Źródło: opinie.wp.pl.  

Stanisław Cybruch  

Na zdjęciu ilustracyjnym – prezes PiS Kaczyński i program 500+. Foto: newsweek.pl.google.com.

Share
Zaszufladkowano do kategorii ludzie, pieniądze, polityka, Polska, życie | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz